Portal | Blog | Album | Chat
IPB

Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

3 Strony  1 2 3 > 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> Jak spieprzyc sesje.

post 09-02-2003, 00:32
Post #1




SHM-1
Group Icon
Grupa: GWR-5
Postów: 390
Nr użytkownika: 140
Dołączył: 29-12-2002

sesja
gasnie swiatlo (stale problemy klubu z oswietleniem)
ida swiece w ruch
zaczelismy sie bawic z kumplem tymi swiecami (piromani), do swiecznika poszly ldrewniane listewki zrobilo sie male ognisko podstawa kolo o promieniu 1.5-2 cm wysokosc 5-8 cm.
po jakims czasie (2h)
wosk w tym malym ognisku jast tak rozgrzany ze sie zaczyna palić do klubu wchodzi kolo i zapala swiatlo okazuje sie ze jush wszystko dziala.
- To co panowie gasimy œwieczki?

Dzialanie nr.1

- To jak dmuchamy?
- Fuu (jak sie zapisuje fonetycznie dmuchanie?)

Nic.

Dzialanie nr.2

- To jak woda?
- No.

woda w usta i facet stara sie rozpryskac ta wode na swiweczke. Wost bardzo cieply i waga takiego wosku jest mniejsza od zimnej wody. Efekt jest taki ze zozgrzany wylecial w powietrze na wysokosc 1m, bylo to bardzo podobne do wybuch jakiejs bomby atomowej. :D cos dla fanów falla. poczyms takim nie bylo mowy o sesji.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 09-02-2003, 01:18
Post #2




SHM-2
Group Icon
Grupa: Trzynasty Schron
Postów: 604
Nr użytkownika: 40
Dołączył: 04-11-2002

Hmmmmmm................... ciekawe... aj tez tak kiedys mialem - do swiczki powrzucalem zapalek, ze zaczal wosk wrzec, a pozniej tylko kilka kropel wody i............. wybuch i iskry na pol metra! ;-)))
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 16-02-2005, 01:50
Post #3




SHM-4
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 1 298
Nr użytkownika: 1 951
Dołączył: 13-02-2005

Temat, uważam, bardzo świeży, wciąż aktualny. Aż dziw, że tylko 2 posty. No to ja opowiem o "naciekawszej" sesji w moim życiu.

Historia z roku 2002.

Pojechałem do kumpla z Sobótki koło Wrocławia na sesję. Ten wcześniej, telefonicznie, opowiadał mi o pewnej rpgowej grupie studentów, która sieka w Warahmmera już od kilku lat i nawet potrafili zrobić z niego system „narracyjny”, cokolwiek to nie oznacza. Kolega stwierdza, jak się później okazało, zupełnie nie na temat, że wpadnie do niego jeden koleś z tej grupy (ja to tak zrozumiałem) i poprowadzi Earthdowna”. Zgodziłem się z radością na przyjazd, bo nigdy wcześniej nie miałem przyjemności w ten system grać.

Gdy już wszyscy gracze (czwórka ze mną) wygodnie rozsiadła się na krzesłach, zadzwonił dzwonek do drzwi – ani chybi Miś Gry przybył w swej łaskawości. Pamiętam to dobrze – kumpel mi tak nagadał o doskonałości prowadzenia, wstrząsającej narracji etc., że spodziewałem się ujrzeć wyłaniającego się zza drzwi boga w aureoli i połyskujących szatach.

A tu tymczasem psikus, bo przekroczył próg „zwykły” czternastolatek, który bynajmniej na studenta nie wyglądał. Powinienem był uciekać już wtedy, Kiedy jeszcze miałem szansę..

Ale moja nadzieja na sesję życia dalej czekała na spełnienie. Może trochę się zdziwiłem, gdy zamiast spodziewanej książki-artefaktu, zniszczonej przez lata używania, pełnej tajemniczych zapisek na marginesach i poprawek w mechanice gry, dostałem do pooglądania tzw. nówkę-nieśmiganą. Kolejne zignorowane ostrzeżenie.

Sesja się rozpoczęła. Chciałem zaimponować Mistrzowi, tworząc postać niebanalną i trudną w prowadzeniu (poza tym byłem najstarszym graczem w grupie i nie chciałem myśleć za innych) – tępego orka z przypakowaną na max siłą i zero inteligencji.

Zaczęło się też niestandardowo, bo drużyna była w połowie podróży między dwoma dużym miastami. Siedzieliśmy wygodnie pomiędzy beczkami ze śledziami i czekaliśmy, aż opłaceni wieśniacy zakrzykną na bramy miejskie.

Nie dane nam jednak było dojechać do końca. Na kilka mil przed celem podróży jeden z dwóch wieśniaków zatrzymał konie, podszedł od tyłu do bryczki i powiedział, że jeśli mu nie zapłacimy więcej, to możemy wysiadać. Próby pokojowej perswazji, że przecież zapłaciliśmy za całość podróży z góry, nie powiodły się. Moja postać użyła więc metody „może masz i rację, lecz ja mam dużą, ciężką maczugę”, która powinna wzbudzić przynajmniej respekt, jako, że broń była wielkości średniego człowieka i jeszcze miała ślady bycia wyrwaną z korzeniami ;). Nie zadziałało. „Verba docet, exempla trahunt”, jak mawiali starożytni, więc dzielny ork zdzielił niejako prewencyjnie i wyłącznie w celach edukacyjnych wieśniaka po głowie. Ten jednak nie ugiął się pod straszliwym ciosem i dobył własnego oręża.

Mimo widocznej przewagi (3 zbrojnych + mag), dwójka wieśniaków broniła się dość dzielnie, mniej więcej pół godziny czasu rzeczywistego. Bójka zakończyła się sceną pościgu, gdzie mój nietknięty ork dogonił dopiero po kilkuset metrach umierającego przewoźnika, zabijając go potężnym ciosem maczugi.

To wyraźnie zirytowało MG, który wyraźnie planował zupełnie inny przebieg wydarzeń. Wszystko skupiło się na mnie (wyciągnięty oskarżycielsko palec – „Miałem zupełnie inną przygodę, ale on wszystko zepsuł!”), bo faktycznie ja pierwszy zrobiłem coś głupiego. Ale przynajmniej wzbogaciłem się o pawęż (dla niewtajemniczonych – wbijana w ziemię tarcza, bardzo ciężka i nieporęczna, służąca głównie na wojnie do zatrzymywania impetu wrogiej kawalerii), który wzbogacił moją cechę Obrony Fizycznej do dziesięciu punktów (czyli wyparowywałem dwa razy więcej punktów obrażeń, niż był w stanie mi zadać jakikolwiek przeciwnik przewidziany w przygodzie), który to wypadł z uciekającego wieśniaka (sic!).

Tak więc kara czekała nas sroga:
- Widzisz, że na kościach, rozerwanej od cięcia, klatki piersiowej Twojego przeciwnika wypisane są jakieś runy! Czytasz je..”
- Hola! – zakrzyknąłem, bo sytuacja zaczęła mnie już bawić – przecież mój przeciwnik nie może mieć ran ciętych, bo ja posługiwałem się wyłącznie maczugą!
- No tak – Mistrz przeanalizował walkę – ale przecież jeszcze strzelano do niego z kuszy!
- W plecy – chciałem dodać, ale zamilkłem pod wrażeniem argumentów Mistrza.
- Tak więc czytasz te runy..
- Niestety – sięgnąłem po kartę postaci – nie nabyłem umiejętności czytania i pisania.. zwłaszcza run.
- Nie szkodzi. Czujesz, jak słowa płyną w twoim umyśle..
- A, to co innego – odparłem
- I dowiadujesz się z nich swojego PRZEZNACZENIA!
- Och, nie..

Potem sytuacja przyjęła niespodziewany obrót – zwłoki po przekazaniu drogą telepatyczną informacji o mojej najbliższej przyszłości („Jeśli mnie nie pochowasz w ciągu 3 dni w miejscu mojego urodzenia, to umrzesz!”) zwyczajnie, jak to sztywne ciała mają w zwyczaju robić, nieusuwalnie przykleiły mi się do ręki.

W międzyczasie jeden z graczy, notabene zażenowany kumpel, który mnie zaprosił, chciał być sprytny i zakopać ciało (jemu też się przykleiło) w pobliskim lasku. Mistrz poprosił go na stronę i opowiedział historię przeznaczoną tylko dla jego uszu. Później zestresowany kolega relacjonował reszcie drużyny: „No i idę, idę lasem, szukam jakiegoś kawałka polany, kiedy nagle Łup! Walę w coś przeźroczystego i nie mogę zrobić ani kroku dalej. Próbuję z różnych stron, ale ciągle tuczę nosem o jakąś jakby szybę. Wtem zza drzewa wyłaniają się dwaj, ubrani w czarne szaty ze złotymi ornamentami, nekromanci i mówią do mnie:
- Założyliśmy to oto pole siłowe, abyście naprawili swoje błędy! Musicie pochować tych ludzi w miejscu ich urodzenia, bo inaczej czeka was straszliwa kara! Buahahaha!
No to ja biorę nogi za pas, bom strachliwy człek, i otom jestem u was. Co robimy?”

Jak się, na naszą zgubę, okazało, dwaj przewoźnicy mieszali w zupełnie innych kierunkach. Naturalnym więc było, że drużyna musiała się rozdzielić, żeby wygrać wyścig ze śmiercią. („Ha-ha! Macie teraz za swoje! Widzi Pan, Panie orku, nie wszystkie problemy się rozwiązuje w grach RPG siłą, o nie!”).

Niestety mój ork jako-taki w całą tą magyję nie wierzył i postanowił, ryzykując życiem, podróżować dalej z przyjaciółmi by pomóc im zakopać drugie zwłoki...

To oczywiście nie koniec przygód dzielnego orka. Dalej pojawiały się roztrzaskujące na strażnikach miejskich beczki, oczywiście bez szwanku dla ich zdrowia („Bo ci nekromanci obłożyli was klątwą, że nie możecie nikogo zabić do czasu pochowania wieśniaków”), i inne cuda nie widy, włączając w to nagrodę pieniężną od żon wieśniaków, wręczoną za ich pochowanie.

Jaki morał z tego płynie? Zawsze dokładnie dowiaduj się, z kim masz grać. Oczywiście później dowiedziałem się, że nasz Mistrz gry (litościwie pominę jego imię) uczestniczył w trzeciej sesji rypygy w swoim życiu, w tym pierwszą prowadził. A ci studenci, o których mówił kumpel, to zupełnie inna historia. Spotkałem ich dopiero dzień później i muszę powiedzieć, że są naprawdę w porządku ludźmi i jeszcze nigdy nie grało mi się tak zaje* jak z nimi ;)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 24-03-2005, 01:02
Post #4




SHM-3
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 993
Nr użytkownika: 872
Dołączył: 09-09-2003

Interesujace zbiegi okolicznosci. :D Mogles jednak troche "pomoc" temu MG bo jednak jakby nie patrzec troche "popsules" zabawe...
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 24-03-2005, 01:34
Post #5




Zasłuszony
Group Icon
Grupa: Legenda
Postów: 1 889
Nr użytkownika: 33
Dołączył: 04-11-2002

Oj jak ja bym chcial graz z takim MG ;)
nie ma nic lepszego niz dolowanie i komplikowanie takim zycia...
w pewnym momencie pękają, wtedy siadam sobie na krzeselku 'zaslozonego msciciela mistrzow' i prowadze sesje tak jak trzeba a ex-mg stoi w koncie za kare. :)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 24-03-2005, 01:46
Post #6




SHM-3
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 993
Nr użytkownika: 872
Dołączył: 09-09-2003

Ej nie powinno sie tak utrudniac ludzia zycia...

Zapomnial wol, jak cieleciem byl? :13:
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 24-03-2005, 02:13
Post #7




SHM-4
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 1 298
Nr użytkownika: 1 951
Dołączył: 13-02-2005

Na początku może byłem trochę zdenerwowany, lecz potem przerodziło się to w "możesz_mi_naskocznictwo" i jedym sposobem na zachowanie dobrej zabawy na sesji było właśnie takie postępowanie ;)

CYTAT (Zocik)
Zapomnial wol, jak cieleciem byl?


Ja sie urodziłem Mistrzem doskonałym :P
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 24-03-2005, 02:16
Post #8




Zasłuszony
Group Icon
Grupa: Legenda
Postów: 1 889
Nr użytkownika: 33
Dołączył: 04-11-2002

Zapomnial wol, jak cieleciem byl?
nie, nie zapomnial... poprostu cieleciem nie bylem.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 24-03-2005, 11:21
Post #9




SHM-3
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 993
Nr użytkownika: 872
Dołączył: 09-09-2003

Sorki ale jakos trudno mi uwiezyc, ze byles od razu takim och-ach MG... :13:

ZADNEJ wpadki nie miales na pierwszych prowadzonych sesjach? (zrob pozadny rachunek sumienia)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 24-03-2005, 12:38
Post #10




Człowiek Orkiestra
Group Icon
Grupa: GWR-4
Postów: 644
Nr użytkownika: 644
Dołączył: 02-07-2003

A propo swieczek... kiedys w jakiejs przygodzie przygotowalem rekwizyt w postaci kartki papieru z napisem wykonanym mlekiem - trzeba bylo to podgrzac, zeby przeczytac. No i zrobilo sie ognisko ze swieczki... kumple zrywali fragmenty boazerii i dorzucali do ognia. Na koniec jeden z nich postanowil to zgasic i zalal... zalewa z korniszonow. Ogien buchnal az pod sufit ;)

Mimo tego byla to naprawde udana sesja...

pozdr.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 02:53
Post #11




SHM-2
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 672
Nr użytkownika: 1 972
Dołączył: 22-02-2005

Wiesz wystarczy przeczytać porady dla MG i dowiesz się ze MG nigdy ale to nigdy nie ma prawa rządzić bezpośrednio życiem graczy w sposób nachalny, np. nagle widzisz ogra ...
- ale go tam nie było.
–ale teraz tam jest

Moja najgorsza sesja w fallu. Niestety nasz zapalony MG nie przeczytał nawet do końca podręcznika... Zonk
No potem było gorzej pojawił się ELF. Potem przerzucił nas na świat młotka (no okazało się że zrobił nam postacie)

Zaczyna się gra . Gram rzecz jasna gram tępym bezmyślnym człowiekiem z toporem. (a że nosze swoje karty postaci ze sobą zawsze razem zasugerowałem że mam podobną postać tylko na wyższym poziomie spytałem się czy można by ją użyć i czy by to mu nie przeszkadzało, on na to ze nie ma problemu )
NO i zaczęło się , jeden rzucił na mnie klątwę świerzbu , był elfem....
Skończyło się na tym ze niby mu wybaczyłem po czym efektywnie go skułem i nosiłem jako worek, los chciał ze trafiłem na elfów. Przypieprzyły się i musiałem wypuścić go.
Poczym spokojnie się pogodziłem i poszedłem do krasnoludów.
Skończyło się na tym ze on wyszedł zamknął drzwi i okna i popalił karczmę.
Mg był wściekły i wylądowałem na rozprawie ... nie wiem za co ja ,ale ten drugi tez.
NO rozprawa skończyła się jatka bo jak chciał pokazać niby jaki dziwny run znalazł który go opętał puścił ... coś zabójczego i roz**** pół sali. No i wtedy zonk Mg się wkurzył i pozwiedzał ze rozszczepił jakąś szczelinę wymiarową czy cuś (zabrał nam wszystkie PP) No i póżniej spotkaliśmy człowieka w czarnym płaszczu żebraka co był demonologiem .... rzecz jasna co puścił Demoniczny portal ... I tak ja mój kolega elf i bogu ducha winny drwal padliśmy martwi...
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 12:18
Post #12




SHM-3
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 993
Nr użytkownika: 872
Dołączył: 09-09-2003

Ja sie "mistrzowania" uczylem od bardziej doswiadczonego kumpla i powiedzial mi kiedys cos takiego - "U mnie gracze raczej nie gina (walka, pechowy rzut na jakis test, itp.), jedynie z wlasnej glupoty."
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 12:38
Post #13




Zasłuszony
Group Icon
Grupa: Legenda
Postów: 1 889
Nr użytkownika: 33
Dołączył: 04-11-2002

CYTAT (Zocik @ 24-03-2005, 08:36)
Sorki ale jakos trudno mi uwiezyc, ze byles od razu takim och-ach MG... :13:

ZADNEJ wpadki nie miales na pierwszych prowadzonych sesjach? (zrob pozadny rachunek sumienia)

niestety... nie mialem

przygotowanie moje do sesji ograniczalo sie do starej jak swiat kwestii "dzis bedzie dosc oryginalnie... jestescie w karczmie" i od tego momentu wszystko zalezalo od graczy...
oni sami sobie znalezli questa - a to wysluchali jakiejs bajki opowiadanej przez dziadka pijaka, starej babulenki, plotek byli swiadkami wydazen... a czasami szli do wielkich bibliotek i czytali stare almanachy i szli szukac artefaktow... albo pracowali za kase bo na zycie nie starczalo.
Nic ich nie ograniczalo...

a czy gineli? mieli wiele okazji. Glupota, porywczosc, nieprzemyslane decyzje... ale nigdy nie pojawialy sie chmury nad graczami i nie cisnely w nich piorunami :)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 13:41
Post #14




SHM-4
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 1 298
Nr użytkownika: 1 951
Dołączył: 13-02-2005

CYTAT (kds71 @ 24-03-2005, 10:53)
A propo swieczek... kiedys w jakiejs przygodzie przygotowalem rekwizyt w postaci kartki papieru z napisem wykonanym mlekiem - trzeba bylo to podgrzac, zeby przeczytac. No i zrobilo sie ognisko ze swieczki... kumple zrywali fragmenty boazerii i dorzucali do ognia.

U mnie na sesjach to norma - mam nawet specjalny słoiczek, do ktorego wrzucamy te wszystkie prochy co potem dostaja.

Co do smierci, to ja jako mistrz gry zadko prowadze "jednostrzalowki", z bohaterami, ktorych potem nie jest graczom żal jak zginą. Raczej jak robią postacie, to już na dłużej, więc ich nie uśmiercam - a nawet jeśli, bo się tak czasem zdażało, to od czego są czary wskrzeszające, czy przenoszenie się w czasie ;) W systemach fantasy czy w Magu śmierć nigdy nie jest tą ostateczną granicą. Raz zrobiłem sesję, gdzie wytłukłem wszytskich na samym początku, bo przygoda miała sie toczyć w zaświatach. Grzacze mieli fajne miny gdy nikt nie żył po pół godzinie sesji ;)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 15:11
Post #15




SHM-3
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 993
Nr użytkownika: 872
Dołączył: 09-09-2003

Oj widze Doktorze Potf0rze ;) , ze lubisz popadac w samozachwyt...

Bylo juz takich dwoch NIEOMYLNYCH, znasz ich moze? :huh:
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 21:09
Post #16




SHM-2
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 672
Nr użytkownika: 1 972
Dołączył: 22-02-2005

Hmm zgodzę się z twoją opinią.
Jak docent jest taki mega Mg to znaczy że powinien zająć się sesją Falla na zlocie fanów, ja sobie chętnie pogram.

Heh najgosi
Mg nie dają żyć graczom , bo jak odchodzą od banału to kończy się masakrą graczy , dobry mg nie zabija od razu, tylko pozwala na minimalna szansę przeżycia , no chyba że gracz olejąc tabliczkę „Uwaga miny” Powie :Biegnę przez to pole jak najdalej od czasu do czasu rzucam kamieniami w ziemie...
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 21:18
Post #17




Człowiek Orkiestra
Group Icon
Grupa: GWR-4
Postów: 644
Nr użytkownika: 644
Dołączył: 02-07-2003

Generalnie zasada jest taka, ze gracze nie gina podczas sesji - chyba, ze na wlasne zyczenie. Nie moze byc tak, ze gracz traci swoja postac w wyniku rzutu kostka lub ze zlosliwosci gracza. Ale przeciez wszyscy tu obecni to juz wiedza...

pozdr.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 21:56
Post #18




SHM-3
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 993
Nr użytkownika: 872
Dołączył: 09-09-2003

Ja sobie przypomnialem teraz co nam kiedys spieprzylo sesje - MG mial MEGA ROZWOLNIENIE :(
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 22:09
Post #19




Wilk Bardzo Zły
Group Icon
Grupa: Przyjaciel Shamo
Postów: 2 119
Nr użytkownika: 833
Dołączył: 27-08-2003

CYTAT (Zocik @ 25-03-2005, 20:11)
Ja sobie przypomnialem teraz co nam kiedys spieprzylo sesje - MG mial MEGA ROZWOLNIENIE :(

To już nie jest spieprzona sesja - to jest sesja przesr... ;)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 25-03-2005, 22:18
Post #20




Zasłuszony
Group Icon
Grupa: Legenda
Postów: 1 889
Nr użytkownika: 33
Dołączył: 04-11-2002

CYTAT (Zocik @ 25-03-2005, 12:26)
Oj widze Doktorze Potf0rze  ;) , ze lubisz popadac w samozachwyt...

Bylo juz takich dwoch NIEOMYLNYCH, znasz ich moze?  :huh:


to nie samozachwyt... to dobra grupa graczy co potrafila dobrze grac ... a dobrzy gracze napedzaja dobre przygody... i niestety wymagaja wysilku :)

edit - nigdy nie prowadzilem falla ... jakos nie ciagnie mnie do grania w niego za pomoca kostek. (biorac pod uwage ze o 5 lat nie ciagnie mnie w ogole do grania w papierowe rpg... to w falla juz w ogole)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

3 Strony  1 2 3 >
Reply to this topicTopic OptionsStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:
 

Wersja Lo-Fi Obecna data i czas: 24-07-2019, 01:27