Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

SHAMO Fallout Community _ Fallout P'n'P & Fallout Warfare _ Dziury W Faloucie

Napisany przez: Wędrowca 29-01-2005, 20:56

Chodzi mi po głowie taki problem mianowicie dziury w Falloucie. Po pierwsze jedzenie, picie i życie bez nich. Po drugie co ze snem? Po trzecie jak określić co posiada nasz bohater na początku gry? Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie.

Napisany przez: Lesto 29-01-2005, 23:58

Ja myśle że każdy rodzaj żarcia ma inny współczynnik "sycenia":

Suszone mięcho: Sytość +10, Pragnienie +2 (konserwowane solą, suche wink.gif )
Jaszczurka na patyku: Sytość +6
Szaszłyk (mniam, mniam!): Sytość (świeży, gorący) +10, (stary, zimny) +6
Owocek: Sytość +3, Pragnienie -1
Nuca-Cola: Pragnienie -7
Piwo (wszystkie typy): Pragnienie -5
Wóda (wszystkie typy): Pragnienie -1, Sytość -1 (trza nam zagryżć wink.gif ...)
Kaktus: Pragnienie -10

Na dzień trzeba zjeść +35 jednostek "sytości" i wciągnąć -40 jednostek "pragnienia". Jeżeli jest skwar i duuużo tachamy to trzanam +10 żarczia i - 10 wody. Można zjeść żyć jeszcze z -70 na "sytość" i +65 na "pragnienie". Dziwne? Najedzony i (heh) napity człowiek ma nawet +105 na "sytość" i -80 na "pragnienie".

No i co Wy na to?

Napisany przez: MyQeLL 30-01-2005, 02:47

Fallout to postnuklearny cRPG, w którym walczy się o przetrwanie, a nie jakieś tam Simsy. A określenia typu "sytość" kojarzą mi się właśnie z tego typu gierkami. Moim zdaniem dobrze jest jak jest. "Karmienie" w czasie gry to strata czasu i element nie pasujący do reszty rozgrywki.

Napisany przez: Abadon 30-01-2005, 03:07

Tyle, ze tu mowa o "papierowym" RPG... a w takim czasami (choc bardzo rzadko - zazwyczaj wredny MG stosuje to na wk..cej go druzynie) stosuje sie koniecznosc jedzenia, picia, zalatwiania potrzeb fizjologicznych, dbania o higiene, snu...

(Np: Gracz mowi "to ja mu strzelam w leb" a MG "nie trafiles bo ci sie lac zachcialo, przycisnelo cie w pecherzu i ruszyles reka";))

Napisany przez: Lesto 30-01-2005, 20:25

Właśnie! Efekty uboczne:
Przy "sytości" poniżej 0 mamy GŁOŚNE (zdradzające przy skradaniu) bur5czenie w brzuchu. Zaś przy "pragnieniu" powyżej 0 doświadczamy stopniowej utraty percepcji, drżenia rąk, a z czasem halucynacji.
Proponuję też "Efekt Onion", polegający na POWALAJĄCYM (dosłownie i w przenośni) oddechu gadów i człowieka nażartego czosnkiem i cebulą. Jeżeli delikwent zjadł tuż przed walką czosnek i cebulę to przysługuje mu najpierw "Powalające chuchnięcie" za 2 AP, a potem "Oślepiające chuchnięcie" za 2 AP.
"Powalające chuchnięcie" - Ofiara robi rzut na AG swoje-AG/2 chuchacza (czy uniknie oddechu). Jeżeli nie to zostaje oślepiona na turę, i robi rzut na EN, czy ustoi na nogach. Jeżeli nie, to pada na ziemię i traci turę.
"Oślepiające chuchnięcie" - To samo, tyle że bez rzutu na EN.
Jeżeli zjadło się tylko jeden z "komponentów" to przysługuje tylko oślepienie. Złote gekony mają na każde 8 tur jedno "Oślepiające chuchnięcie", DC mają na 6 tur.
No, czy to zbliża nas bardziej ku realizmowi?

Napisany przez: widgetrex 31-01-2005, 10:45

pomysly masz swietne ale mi i tak by sie to kojarzylo z simsami albo mortal kombat...

Napisany przez: Wędrowca 31-01-2005, 14:44

Ten pomysł z głodem i pragnieniem jest interesujący, pozwala określić jak bradzo to coś jest odrzywcze, ale mnie też kojarzy sie to z simsami. Pomysł z powalającycm chuchnięciem jest zabawny.
Założyłem tego posta głównie w celu znalezienia wszystkich dziur w realiach Falla, żebym mógł uzupełnić je w tłumaczonym przez siebie podręczniku do niego.
Oczywiście wszelkie pomysły na ich naprawienie mile widziane.

Napisany przez: Tetora 20-07-2005, 15:41

Fallout ma być jak najbardziej realistyczną grą więc czemu widzę jakieś sprzeczności co do takich propozycji. Jestem za tym aby wziąć pod uwagę propozycje tego rodzaju. Chociarz żeby nie bawić się w karmianie postaci można byłoby zrobić tak ażeby postać sama pobierała potrzebne jej jedzenie i picie aby nie gmatwać sobie sprawy podczas walki albo wykonywania innych absorbujących rzeczy.

Napisany przez: widgetrex 20-07-2005, 15:47

mozna to w sumie wszystko, kazdy mg moze cos dodac od siebie i urozmaicic gre, ten temat jest juz stary ale milo ze jak przychodzi ktos nowy to zaczyna sie interesowac nawet takimi straymi tematami, kazdy wg gusstu ja sie co do tego pomyslu juz wypowiedzialem, dla mnie to the sims w realiach fallout by byl...

Napisany przez: MartEEnez 21-07-2005, 12:38

IMHO dodawanie bajerow typu jedzenie picie, pranioe sprzatanie poranna kupa itp wink.gif bardziej skomplikuje rozgrywke niz poprawi jej grywalnosc. Owszem sam czesto mowie graczom ze muszą jesc, ze musza pic bo zbyt długo podrozowali ale nie widze sensu rozpisuywac tego typu rzeczy na statystyki smile.gif. Wystarczy odpowiednia inwencja MG i tego typu rzeczy beda elementami sesji luv nie, jak kto woli. Pamietajmy ze PnP to tylko gra, a gra nie jest i nigdy nie bedzie 100% realistycznym odwzorowaniem realnego swiata smile.gif

Napisany przez: Fleance 21-07-2005, 13:57

A ja i tak jestem zdania, że jedzenie powinno być obecne w czasie rozgrywki w Falla. W światach fantasy w większości wypadków da się żarcie kupic/załatwić wszędzie. Fallout jest o tyle specyficzny, że o jedzenie i wodę trzeba się martwić zawczasu.
Nie mówię tu o tak dokładnym rozwiązaniu, jakie było obecne u Lesta, to już ewidentna przesada, ale postacie powinny kupować mięse (jedna porcja na jeden dzień powiedzmy) i bukłaki z wodą (jeden na jeden dzień mneij więcej). Pozwala to lepiej poczuć klimat pustyni, doświadczyć tego, jak wiele zależy od kawałka skóry z korkiem.

Napisany przez: MaZar 21-07-2005, 18:14

Oczywiscie, ze powinno, szczegolnie podczas podrozy przez pustkowia, ale budowanie osobnej mechaniki dla jedzenia, picia i s**** uwazam za przesade. To juz sprawa umowy miedzy MG a graczami, a poza tym, jak MG bedzie chcial zeby im sie woda skonczyla to sie skonczy i nawet zelazny zapas z chlodnicy highwaymana nie pomoze :>

Napisany przez: Wędrowca 22-07-2005, 18:33

Trochę się ten temat odstał... przeczytałem go całego od nowa. Poruszyliśmy kwestię jedzenia. Ustaliliśmy, że wszelkie współczynniki są irracjonalne. Stwierdziliśmy też, że jedzenie powinno się znaleźć w Falloucie PnP. Tak więc pytam się was, starzy wyjadacze: Ile kosztuje piwo? A ile posiłek w jadłodajni?

Przydało by się takie rzeczy ustalić, ponieważ pomogą one początkującym MG.

Napisany przez: Fleance 22-07-2005, 19:08

Ja tak ogólnikowo:
Piwo: 4$
Żarcie w restauracji: 5$-20$ w zależności od jakości smile.gif
Żarcie na drogę (suszone mięsko): 2$ za dzienną porcję
Woda: 1$ za bukłak + 5$ sam bukłak wielokrotnego użytku
Tak ja robię mneij więcej, czasem ceny mi się różnią.

Napisany przez: Ghul-150 22-07-2005, 20:18

ja na sesjach jak gracze nie jedzą i nie piją (bo częstó sami o siebie nie chcą dbać) to im przyznaje głód -30 % do wszystkich skili a jak dalej nie kapują to dostają 1/2 hp

Napisany przez: entrop 23-07-2005, 12:03

Jeśli chodzi o moje MGowe rozwiązania, to ja to robię tak:

Jesli przygoda toczy się w mieście: gracze wydają jakąś większą sumę, lub też sprzedają coś droższego (np. zwykły pistol) zaraz na początku sesji, i ustalamy, że za tą sumę już jedzą i piją do końca przygody i nie zawracamy sobie tym głowy.

Jeśli natomiast grają "w terenie": no cóż, bagnet w dłoń i raz dziennie na polowanko.. zazwyczaj robią to wieczorem przed snem, i zdobywają taką ilośc, która pozwala im przetrwać cały następny dzień - chyba, że chcą więcej. I ilość potrzebnego jedzenia zależy od budowy postaci (patrzy się - mniej więcej - na Endurance), bo wiadomo, że duży musi więcej.

Tak czy inaczej, potrzeby jedzenia i picia uwzględniamy na sesjach zawsze, a fizjologiczne.. na cóż, rzut na AG czy świstak wystawi łepek? wink.gif

Napisany przez: Fleance 23-07-2005, 12:10

Takie rozwiązanie też jest dobre. Ale ja je zazwyczaj stosowałem w dnd. Tam jest łatwo coś upolować, a o jedzenie nie trzeba się tak martwić.
Natomiast w Falloucie jestem zwolennikiem dokładniejszego pilnowania, kto je, za ile. Dzięki temu da się lepiej poczuć klimat świata, gdzie o wodę trzeba się troszczyć, a przeciekający bukłak jest niejaką tragedią.
Pół biedy, jeśli akcja toczy się w mieście, ale jesli postaci podróżują, to wtedy tym bardziej męczę ich jedzeniem, dzięki temu wiedzą, zę mają się o to martwić, bo skończą na pustyni z pustym brzuchem, jeśli akurat szczęście im nei dopisze i nie znajdą tego gecko smile.gif

Napisany przez: entrop 23-07-2005, 13:01

Ależ takie polowanka, drogi Fleance, to zazwyczaj jedna - dwie godziny "wyciągnięte" z sesji.. a nóż akurat na ognistego geka trafią? Pieczeń z grilla? wink.gif

Napisany przez: MaZar 23-07-2005, 13:05

Tylko drobna uwaga: - ceny oczywiscie powinny byc x5 lub nawet x10 np u sprzedawcy spotkaniego na pustkowiu, czasami nawet moze byc: "polowa tego co masz" ewentualnie w jakiejs niebezpiecznej okolicy - przeciez nieskazona woda jest bezcenna smile.gif A z drugiej strony w miastach czy na farmach moznaby kupowac ratszlyki lub paski brahminie za bezcen, szczegolnie jak brahmin zjadl cos niedobrago i farmer musial go szybko zutylizowac :>

Wiem ze wy to wiecie i stosujecie, ale skoro mowimy o mlodych stazem mistrzach gry ;-)

EDIT: entrop - mozna jednego oswoic i nazwac Zapalniczka smile.gif

Napisany przez: Fleance 23-07-2005, 17:03

Entrop, przecież to ty wspominałeś, że posyłasz graczy na polowanie. A ja właśnie tego nie robię w Fallyu, bo takie dwie godziny wyciągnięte z sesji, to, IMHO godziny często stracone. A wolę questa niż poloawnie smile.gif

Napisany przez: MartEEnez 23-07-2005, 19:31

Takie polowankio pozwala graczom zając sie walką a MG na pozbieraniue mysli i pokombinowanie nad dalszymi losami - zwłaszcza jak MG improwizuje ;]

Napisany przez: entrop 23-07-2005, 21:12

CYTAT (martEEnez @ 23-07-2005, 18:46)
Takie polowankio pozwala graczom zając sie walką a MG na pozbieraniue mysli i pokombinowanie nad dalszymi losami - zwłaszcza jak MG improwizuje ;]

dokładnie - i cenne sekundy lecą.. może nie zauważą, że się nieprzygotowałem do sesji.. dorzuce jeszcze jednego szczura za skałą.. może nie zauważą.. wink.gif

Napisany przez: Wędrowca 24-07-2005, 11:02

Jak sam mówisz polowania to środki zapobiegawcze. A co jak ci się trafi gracz który usilnie chce kupić żywność i wodę przed wyruszeniem na pustynię? Powiesz mu żeby się nie przejmował?

Napisany przez: entrop 24-07-2005, 12:23

a czemu mam się martwić? huh.gif

jak kupuje wodę przed wyruszeniem na pustynię, to znaczy, że myśli.. ja mówię raczej o sytuacji, jak wyrusząją bez przygotowania (a w moich przygodach to się akurat często dzieje - właściwie najczęściej to wybiegają "eskortowani" prez pociski JHP alucard.gif)

Napisany przez: Wędrowca 24-07-2005, 12:28

Pokazujesz mi że nie starasz się pomyśleć o szerszym gronie odbiorców jak tylko twoi gracze. A jeżeli myśli kupuje wode to za ile?

Napisany przez: Rakcza 05-09-2005, 08:24


No dziwie się troszkę że tak w prostej kwestii tak dużo sprzeczności.
Przecież to jak powinno wyglądać "karmienie" zależy tylko i wyłącznie od Mg, który prowadzi przygode. Jeżeli zadesyduje on że rozgrywka jest bez jedzenia to looz, goście mają tam jakieś żarcie, wspomagani sa przez wioskowych w ich quescie, czy też karawaniarzy, zależnie od przygody.
My robimy tak.
Na 1 dzien schodzi 1 jednostka wody i 1 jednostka jedzenie przygotowana na racje. Wiecie Jeżeli jest ktoś większy to jego racja też jest większ, tak samo z wodą. Ale ceny mniej więcej te same. Co innego mutant, bo zjada 2 racje dziennie.
Więc skreśla się po jednostce na dzien. Podczas odpoczynku.
A sen? U nas żeby się wyspać każdy musi mniej więcej 8 godzin spać. Może mniej ale wtedy modyfikatory za zmęcznie dają o sobie znać.
Gorzej jak jest tylko 2 graczy. Wiecie jeden zawsze musi pilnować...biggrin.gif
No tak się widzi moja wersja... A i zgadzam się z Matrinezem i Fleance'm

Napisany przez: Żaba 05-09-2005, 11:03

Zarcie musi byc ! Wtedy członek ekipy z Outdoorsman / Sztuka PRzetrwania czy tez Zapleczowiec/Logistyk na gadane są mega przydatni..moga sie wykazac... pozatym to gwarantuje nowe mozliwosci...np Mozna kogos otruc.. i takie tam... mozna cisnąc na zarcie graczy i takie tam... Bo wiecie przygoda bez zarcia IMHO wyglada tak ze mozna isc spokojnie przez pustynie cała ekipa pare tygodni... a z jedzeniem..nikt sie nie wybierze na taka wedrowka...

A i racja se waży 0,5 kg... wec nie mozna ich zabrac 10000 wink.gif

Napisany przez: Wędrowca 05-09-2005, 14:37

Kewstia może i prosta, ale jak widze wy teąz zastosowaliście jakieś konkretne rozwiązanie bazujące na określonych zasadach zawartych w waszych zeszytach.

Zaczynając tą dyskusję chciałem dowiedziec się jak to inni wycenili żywność w Fallu, bo takowa w podręczniku nie jest opisana. Któryś raz z kolei pytam jakie macie na ten temat propozycje.

Oczywiście pomysł na zbycie jedzenia poprzez polowania, bądź ustalenie wydawanej na żywnośc stałej stawki pieniędzy też jest dobre.

Napisany przez: Rogal_The_Rogalman 06-09-2005, 17:52

żarcie musi byc to jest nieodwołalna zecz , my kiedyś próbowaliśmy grać bez tego i niegrało sie fajnie, tak to zawsze czeba z czegoś zrezygnowac na zecz żarcie bo ono pzrecież waży smile.gif no i taki super mutant je 2x tyle co normalny człowiek smile.gif

Napisany przez: Rakcza 06-09-2005, 18:52

Rogal jak ty piszesz...
Racja waży 2,5 kilo a wojskowa prawie nic. normalnie chodzi w sklepie po 10 blach chyba że jest urodzaj to po 5. Wodę w studni można uzupełnić a jak nie to duuzo zapłacić...

Powered by Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)