Portal | Blog | Album | Chat
IPB

Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> Łowcy Niewolników

post 18-09-2007, 10:39
Post #1




SHM-0
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 9
Nr użytkownika: 4 527
Dołączył: 15-06-2007

Osada była niewielka. Stanowiła raczej żałosną mieszanke pyłu, śmieci i wszechogarniającego smrodu. Kilka brudnych, często zszywanych namiotów, które bez wątpienia zostały zrobione z wielu podartych szmat i materiałów nie sprawiało dobrego wrażenia. To samo dotyczyło pól drobnej, pełnej robaków kapusty i niewielkiej zagrody, w której pasło się kilka chorych bramin. Garstka wioskowych kundli, tak wygłodzonych, że na samą myśl o ich udręce chciało się człowiekowi rzygać. To było wszystko, czym dysponowali mieszkańcy wioski.

Od południa i wschodu osadę otaczały góry dając niekiedy ochronę przed burzami piaskowymi, które często dawały się we znaki mieszkańcom tych okolic. Część wschodnią od świata odcinała przepaść szeroka na dwóch wysokich mężczyzn.

Gdyby Trek "Arrah" całe życie wychowywał się w wiosce takiej jak ta - otoczony żałosnymi głupcami, którzy na sam widok broni palnej kulili się ze strachu w swoich chatach lub starali się wkopać pod ziemie - mógłby uwierzyć, że rozpadlina powstała w wyniku gniewu boga. Tak przynajmniej twierdzili mieszkańcy wioski.

Plemie, które mieli podbić należało do jednych z bardziej zabobonnych. Tym gorzej dla nich - przemkneło mu przez myśl.

Trek przez całe swoje dorosłe życie dziękował opatrzności, że w takiej brudnej, plemiennej wiosce przeżył jedynie sześć lat swojego życia. Gdyby nie łowcy niewolników, ktorzy spacyfikowali jego osade ponad dwadzieścia lat temu w chwili obecnej miałby pewnie nos przekuty kością jakiegoś swojego przodka, plemienne tatuaże pokrywały by całe jego plecy, a za szczyt technologii uznawałby zaostrzoną włócznie. Na samą myśl o tym przechodziły go ciarki.

Na szczęście jego wioskę zniszczyli łowcy niewolników. Tych, którzy nadawali się do pracy spętano i najczęściej sprzedawano. Dzieci na tyle młode, aby nie pamiętały zbyt wiele ze swojej przeszłości - dzieci takie jak "Arrah" - zatrzymywano i szkolono na łowców.

To była robota jak każda inna. Wymagała żelaznych nerwów, celnego oka i brutalności połączonej z całkowitym brakiem litości. Lata spędzone wśród łowców niewolników uczyły wszystkich tych cech. Przywódca Metzger z Den szybko zrozumiał, że Trek jest cholernie dobrym materiałem na jednego z jego żołnierzy. "Arrah" miał zaledwie szesnaście lat gdy Metzger wyróżnił go spośród bandy równieśników i włączył w skład jednej z dłoni z zadaniem najechania osady nieznacznie większej niż ta którą miał przed sobą.

Uzbrojony jedynie w colta 6520 kalibru 10mm razem z dziewięcioma innymi łowcami niewolników roznieśli w pył wioskę. Zabili wtedy dziesięciu głupców, którzy starali się bronić osady i czterokrotnie mniej starców, którzy do niczego i tak by się nie nadawali. Reszte mieszkanców spętano. Dowódcy obu dłoni postanowili przenocować w wiosce toteż dokładnie obszukano wszystkich dzikusów sprawdzając czy któryś nie ukrywa jakichś ostrych narzędzi dzięki, którym mógłby niepostrzeżenie umknąć w mrok nocy.

Przez cały czas trwania akcji Trek "Arrah" nie czuł właściwie nic. Wiedział, że kilku łowców nienawidzi swojej roboty. Byli też tacy, którzy podczas akcji odczuwali stres lub adrenaline. Dla Treka wszystkie te pojęcia były abstrakcją. Strzelał do ludzi bez cienia emocji. Równie dobrze mógłby mierzyć w drzewo. Słyszał jęki, proźb i przekleńtwa ludzi, których wiązał ale ich nie słuchał. Czuł ich błagalny wzrok na sobie, ale nie miało to dla niego znaczenia. Na swoje ofiary patrzył jak na mięso. Były dla niego czymś mniej niż zwierzęta.

Osiągnięcie niezbędnego chłodu zawsze przychodziło mu z łatwością.

Trek "Arrah" poraz kolejny sprawdził swój karabin M1 Garanad. Nie zajeło mu to więcej czasu niż kilka sekund, a to była niewielka cena za upewnienie się, że wszystko poraz kolejny jest w należytym porządku. Spojrzał na swoich ludzi. Było ich czterech: bracia John i Malcolm Smith jak zwykle trzymali się razem w pewnej odległości od pozostałej trójki. To były milczące i skryte sukinsyny, ale Trekowi nie przeszkadzało to tak długo, jak długo nie zaniedbywali swoich obowiazków. Do pozostałych nie miał żadnych zastrzeżeń. Ludzi takich jak: Zanovich, Mur czy Cisza znał przez całe swoje dorosłe życie. To były twarde bestie, które potrafiły w razie potrzeby bronic pleców towarzyszy choćby nie wiadomo jak paskudnie przedstawiała się sytuacja.

Na chwilę spojrzenia jego i Ciszy spotkały się. To była piękna kobieta, której urody nie zeszpecił nawet tatuaż oznaczający, że jest łowcą niewolników. Skinął do niej głową, a ona odpowiedziała mu tym samym. Wstała, podniosła myśliwski karabin z lunetą i oddaliła się na z góry upatrzoną pozycję. "Arrah" był pewien, że zdoła zabic trzech a może czterech wojowników zanim on i pozostała trójka nie wykonczą reszty opornych dzikusów. Warknął coś do pozostałej czwórki i wszyscy pośpiesznie wstali gotowi za nim podążyć.

###

Powrót do Den nie był ani męczący ani szczególnie uciążliwy. Gdy już pozbyli się opornych dzikusów reszta plemienia stała się posłuszna niczym stado brahmin. Ludzie których przyprowadzili wyglądali raczej zdrowo jak na koszmarne warunki w których przyszło im żyć. Trek spodziewał się godziwej zapłaty dla siebie i swojej dłoni.

Nutka niepokoju przemknęła mu przez głowę gdy zauważył na sobie spojrzenia mieszkańców Den tak różne od tych, w które patrzyła od ponad dwudziestu lat. Nie było w nich lęku. Spojrzał na jednego z braci Smith, który maszerował najbliżej niego. Ten skinął jedynie głową w odpowiedzi na niezadane pytanie dowódcy. Coś tu było nie tak. Warknięciem wydał rozkaz swoim ludziom. Wszyscy natychmiast odbezpieczyli swoją broń, a Mur ostentacyjnie odsłonił pas wypełniony granatami.

-Coś tu jest kurewsko nie w porządku. - warknął Zanovich, a pozostali spojrzeli na niego zdumieni i zaskoczeni jego powściągliwością w wyrażaniu swoich uczuć. Nic dziwnego zwykle wyrażał się bardziej dosadnie.

A to oznaczało, że nie tylko Trek ma złe przeczucia. To zły znak.

-Jedyna rzecz jaka jest tu nie w porządku to twój przeżarty psycho mózg,
Zanovich. - odwarknęła mu Cisza, a reszta odpowiedziała śmiechem.

Ludzie mają dobre humory. To dobry znak.

-Co... co to :cenzura: jest...?! - wyjąkał z trudem Mur wskazując ręką siedzibę łowców niewolników.

Trek przyjrzał się uważnie budynkowi. Wszystko może wygladałoby w jak najlepszym porządku gdyby nie brak strażników ochraniających budynek z zewnątrz. Wszystko wygladałoby jak za dawnych lat - po plecach Treka spłynął zimny pot - gdyby nie głowa Metzgera nabita na włócznie przy głownym wejściu...

Przekleństwa jakie się posypały z ust jego ludzi z pewnością należały do najbardziej wymyślnych jakie Trek miał okazję usłyszeć przez całe swoje młode życie. Tylko Zanovich milczał szeroko otwierając gębe.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 20-09-2007, 22:52
Post #2




SHM-4
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 1 299
Nr użytkownika: 1 885
Dołączył: 20-01-2005

W dziesięciostopniowej skali daje temu opowiadaniu 4. Krótkie, zbyt wiele akapitów, trochę chaotyczne. To opowiadanie to raczej dobry pomysł na opowiadanie. Gdyby to rozbudować to może nabrało by życia.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 20-09-2007, 23:15
Post #3




SHM-0
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 57
Nr użytkownika: 4 647
Dołączył: 15-07-2007

A mi się całkiem podoba, chociaż 5 akapitów by starczylo definitywnie. Trochę brakuje akcji, dopiero pod sam koniec pojawia się dialog który ożywia całośc, sugerowałbym walnąć trochę dyskusji wcześniej. nie jest źle, keep on grindin'
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 21-09-2007, 07:50
Post #4




SHM-0
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 9
Nr użytkownika: 4 527
Dołączył: 15-06-2007

Opowiadanie (jeśli tak to można nazwać) jest krótkie bo:
1. Nie chciało mi się pisać dłuższego.
2. Kto lubi czytać długie opowiadania?

W każdej normalnej książce jest mniej więcej tyle akapitów. Nikt nie będzie się rozwodził nad jednym zagadnieniem przez całą stronę bo to błąd w sztuce. Chodziło o krótkie i zwięzłe przedstawienie łowców niewolników, a także myśli głównego bohatera. Nic mniej ani nic więcej.

@Wędrowca
Nie powinno się "opowiadania" oceniac po tym, że jest zbyt krótkie lub że ma zbyt wiele akapitów. Liczy się raczej styl, to czy przykuwa uwagę lub dobrze i szybko się czyta.



Ten post był edytowany przez Chmura: 21-09-2007, 07:56
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 21-09-2007, 08:53
Post #5




SHM-4
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 1 299
Nr użytkownika: 1 885
Dołączył: 20-01-2005

Racja Chmura, nie powinno się oceniać opowiadania na podstawie jego długości w centymetrach. Ale czytając je miałem wrażenie dziur w pamięci... :) A cós można by powiedzieć o stylu? Raczej nieodczułem żadnych sensacji czytając tekst, ani pozytywnych ani negatywnych. Pod tym względem opowiadanie jest przeciętne.
I jeszcze uwaga odnośnie dobrego i szybkiego czytania. To jest kwestia techniki jaką posiada czytelnik, a rolą opowiadań jest przekazywanie pewnej historii i jeżeli autor jest ambitny to także pewnych wartości i zmuszanie do przemyśleń...

QUOTE
2. Kto lubi czytać długie opowiadania?

To mnie niemalże obraża, i pewnie każdego czytającego książki.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 22-09-2007, 20:31
Post #6




SHM-0
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 9
Nr użytkownika: 4 527
Dołączył: 15-06-2007

Jeśli chodzi o styl to staram się aby był na normalnym poziomie tzn. nie wyróżniał się przesadną prostotą czy też złożonością.

Zgadzam się, ze jeżeli autor jest ambitny to powinien starać przekazać jakieś wartości itd. Ja jednak jestem cholernie leniwy, nie napisałem nic od dobrych dwóch lat i tak jakoś mnie coś naszło, aby wstukać kilka liter na klawiaturze :P

QUOTE
To mnie niemalże obraża, i pewnie każdego czytającego książki.


Nie jest moim zamierem obrażać kogokolwiek. Jestem jednak zdania, że jesli ktos nie pisze jak Steven Erikson (np. Ja) to nie powinien pisać zbyt dlugich opowiadań, żeby nie przerażac czytelników ;)



Ten post był edytowany przez Chmura: 22-09-2007, 20:35
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

Reply to this topicTopic OptionsStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:
 

Wersja Lo-Fi Obecna data i czas: 21-07-2019, 11:55