Portal | Blog | Album | Chat
IPB

Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

5 Strony « < 3 4 5 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> Pratchett wiecznie żywy!

post 27-06-2007, 15:55
Post #81




Wilk Bardzo Zły
Group Icon
Grupa: Przyjaciel Shamo
Postów: 2 119
Nr użytkownika: 833
Dołączył: 27-08-2003

I tak oto zakończyłem wczoraj lekturę "The Truth", która dostępna jest już i w polskiej wersji, jako "Prawda".

Tym razem Terry bierze na warsztat kulisy powstawania dzienników, a także względność prawdy i jej podatność na manipulacje. Czyli bardzo moje tematy, więc dziwnym nie jest, że tomik ten uplasował się tuż obok "Wiedźmikołaja", "Kosiarza" i "Carpe Jugulum". :)

A wszystko zaczyna się od tego, że krasnoludy nauczyły się zamieniać ołów w złoto. Nie, nie w alchemicznym znaczeniu tej frazy. Wynalazły po prostu ruchomą prasę drukarską <z ołowianymi czcionkami>, co szybko zaczęło przynosić konkretne dochody, ale i wzbudziło liczne kontrowersje. Zwolennicy podziwiają elastyczność i szybkość tego rozwiązania. Tradycjonaliści z rezerwą patrzą na tą swobodę edycyjną. W końcu słowo wyryte w drewnianej prasie pozostaje tym słowem przez cały czas, a takie luźne litery są niebezpieczne - nigdy nie wiadomo, co z nich powstanie. No i jak to będzie wyglądało, gdy tych samych liter, z których przed chwilą układano religijne psalmy, użyje się do stworzenia, np. przepisu kulinarnego?

Rola głównego bohatera przypada Williamowi de Worde - zubożałemu na życzenie szlachcicowi, któremu niespodziewanie przytrafia się awans na rednacza Timesa - pierwszego ankhmorporskiego dziennika, wraz z całym dobrodziejstwem inwentarza, które się z tą posadą wiąże. A na inwentarz ten przypadają między innymi: niezadowolona <mówimy o niezadowoleniu z gatunku wizyt nieprzyjemnie wyglądających trolli> z konkurencji gildia grawerów, współpraca z gazeciarzami pokrzykującymi o tysiącletnich wskazówkach i krewetkach, zreformowany wampir-fotograf z samobójczą fascynacją światłem, rywalizacja z periodykiem opisującym porawania przez wielkie, srebrne talerze, a przede wszystkim facet, który upiera się by publikować artykuły o jego śmiesznie ukształtowanych warzywach.

Na domiar złego coś bardzo podejrzanego wydarzyło się na dworze Patrycjusza, a Straż nie jest pewna, czy ma traktować ekipę Timesa jako sprzymierzeńca, czy wroga.

W historii przewija się cała plejada znanych postaci. Jest Vimes z jego wierną Strażą, Patrycjusz Vetinari, ekipa spod mostu <czyli Paskudny Stary Ron, Kaczkoman, itp.>, G.S.P. Dibbler i, oczywiście, Śmierć. Ale i bez nich załoga Timesa tworzy barwną gromadę, która pewnie jeszcze nie raz pojawi się na stronach kolejnych powieści <a jeśli nie, będzie to straszne marnotrawstwo potencjału>.

Historia ta jest mi bardzo bliska. Po pierwsze dlatego, że i mnie, przy okazji Reaktora, dane jest smakować "rozkoszy" koordynacji i zarządzania pracami nad pismem. ;) Choć mnie, ma szczęście, nikt nie nagabuje o zamieszczanie zdjęć warzyw w ciekawych kształtach. :P
Po drugie, Pratchett zawarł w powieści sporo spostrzeżeń z dziedzin psychomanipulacji i psychologii kłamstwa, którymi się interesuję. Zabawne jak dużo można mówić, nic nie przekazując, albo jak zręcznie można budować zdania tak, by sugerowały to, co tak naprawdę nie zostało powiedziane. Prawda jest bardzo podatna na manipulacje.

Cóż mogę powiedzieć - dla mnie ścisła czołówka pratchettyzmów. Polecam!
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 27-06-2007, 16:14
Post #82




SHM-0
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 224
Nr użytkownika: 4 415
Dołączył: 05-05-2007

Czytałam polską wersję i muszę przyznać że Pratchett jak zwykle zgrzeszył doskonałym humorem, a także wydarzeniami i bohaterami, których, jakby dobrze poszukać można znaleźć odpowiedniki w codziennym świecie :> Teraz tylko czekać aż zostanie przetłumaczona kolejna część :>

Aha, w wydaniu PL tytuł azety to Puls Ankh-Morpork ^^

W sumie to tyle tytułem uzupełnienia ode mnie^^ Poza jeszcze drobnym pytaniem do czytelnika wersji orginalnej - podczas gdy Pan Tulipan w wydaniu PL mówi ...ony co mówi jego odpowiednik w wersji ANG?^^
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 27-06-2007, 16:16
Post #83




Wilk Bardzo Zły
Group Icon
Grupa: Przyjaciel Shamo
Postów: 2 119
Nr użytkownika: 833
Dołączył: 27-08-2003

QUOTE(Aria)
Poza jeszcze drobnym pytaniem do czytelnika wersji orginalnej - podczas gdy Pan Tulipan w wydaniu PL mówi ...ony co mówi jego odpowiednik w wersji ANG?^^

"-ing" ^_^
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 28-06-2007, 14:00
Post #84




SHM-0
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 63
Nr użytkownika: 103
Dołączył: 06-12-2002

aaach... no to trzeba naciągnąć kochaną rodzinkę, żeby ruszyła swe szlachetne odwłoki w kierunku najbliższego empika i zakupiła (dla mnie, biednego studenta, który ma suchoty) kolejną książkę discworldowego cyklu... i całe szczęście, bo samo Witches Abroad czytałem już chyba 6 razy... o całym cyklu poświęconym Rincewindowi nie wspomnę...
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 08-07-2007, 20:07
Post #85




SHM-0
Group Icon
Grupa: Persona Non Grata
Postów: 227
Nr użytkownika: 4 426
Dołączył: 08-05-2007

"Prawdę" zakupiłem bo chciałem się jakoś przekonać do cyklu Prachetta. Wcześniej czytałem pierwszą część jego sagi (bodajże "Kolor magii") i szczerze mówiąc nie powaliła mnie ona.

Początek z "Prawdą" był niezły. Brechtałem się już po lekturze pierwszego zdania. Potem niestety nie tak często jak mogłoby się wam wydawać. Mimo to przeczytałem tą książkę w cztery dni, ale mylicie się myśląc że tak mnie ona wciągneła, po prostu przyszedł do mnie paczką 3 tom mojej ukochanej trylogii i chciałem jak najszybciej zacząć jego lekturę.

Nie wiem ale jakoś mi Prachettowski humor nie podchodzi. Ale i tak mam sporo szacunku dla autora że już napisał tyle ksiązek (w Polsce wydano coś okołu 25 chyba) i dla tych którzy mają na własność wszystkie tomy ;P

User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 11-06-2008, 09:47
Post #86




Wilk Bardzo Zły
Group Icon
Grupa: Przyjaciel Shamo
Postów: 2 119
Nr użytkownika: 833
Dołączył: 27-08-2003

Parę dni temu skończyłem lekturę "Potwornego regimentu". Najkrócej możnaby podsumować książkę słowami - jest inna.

Ta inność rzuca się w oczy już w momencie wzięcia książki do ręki, bo nie wita nas zwyczajowa pstrokacizna z przeplatającymi sią karykaturami bohaterów, a utrzymana w tonach szarości, realistyczna ilustracja przedstawiająca bohaterów zatykających białą flagę zrobioną z damskich gatek. Ustawienie postaci nawiązuje do słynnego zdjęcia żołnierzy zatykających amerykańską flagę na Iwo Jimie.

W środku czeka kolejna niespodzianka - edytorska. Nie ma słoni! Każdy, kto przynajmniej kartkował choć jedną dyskową powieść Pratchetta zwrócił na pewno uwagę na to, że autor dzieli swoje teksty ma krótkie, często przeplatające się sceny. A każda z nich oznaczona jest główkami podtrzymujących dysk słoni. Tym razem nie ma ani główek, ani siekania tekstu. Wszystko pisane jest zwięźle, jednym ciągiem, poza kilkoma chwilowymi "odskokami" do Vimesa, praktycznie nie opuszczamy członków tytułowego Potwornego Regimentu. Nie ma nawet podziału na rozdziały.

Ale przejdźmy do adremu. Historia o Potwornym Regimencie jest poważniejsza. Moim zdaniem Pratchett zawsze wplatał w swoje powieści głębokie refleksje i trafne, skłaniające do myślenia spostrzeżenia. Tyle, że miał zwyczaj pokrywać to grubą warstwą humoresek, zabaw słownych, zabawnych przypisów, itp. Nie tym razem. Choć pióro autora nie straciło lekkości, a i pratchettyzmów nie brakuje, typowych dla Pratchetta przypisów jest tyle, co kot napłakał, a spostrzenia nie są humoryzowane. Odnoszę wrażenie, że autora wkurzyła wojenna propaganda mediów i postanowił opisać wojnę w Świecie Dysku - bez patriotycznych ozdobników.

Historia opowiada o Polly, młodej dziewczynie, której brat skuszony patriotycznymi hasłami zaciągnął się do wojska i dołączył do kolejnej wojny toczonej przez ich ojczyznę - konserwatywną Borogravię żyjącą zgodnie z coraz bardziej obłąkanymi przykazaniami swego boga - Nuggana. I słuch po nim zaginął. Polly postanawia go odnaleźć, ścina więc włosy <Obrzydlistwo w oczach Nuggana!>, wkłada ciuchy brata <Obrzydlistwo w oczach Nuggana!> i również zaciąga się do wojska <jak wyżej>.

Tu należy przedstawić sytuację Borogravii. Jest to kraj wyniszczony wojną - najgorsze jest to, że wyniszczony przez własne wojska. Bezustannie toczy absurdalne wojny ze wszystkimi sąsiadami, wspierana w tym procederze przez przedstawicieli Nuggana, dla którego każdy inny kraj to Obrzydlistwo. Ale dla niego ostatnio nawet polne kamienie, czy zasiewy to Obrzydlistwo, więc kraj musi zmagać się z klęską głodu i skrajnej nędzy. Ale mimo to nadal walczą i nie zamierzają się z nikim układać. Potworny Regiment, który współtworzy Polly jest ostatnią grupą żołnierzy, jaką udało się zebrać. Borogravia ma przeciw sobie sprzymierzone siły sąsiadów i kilku dyskowych potęg <w tym Ankh-Morpork>, które nie zmiotły jeszcze jej wojsk z powierzchni ziemi w dużej mierze dlatego, że im ich... szkoda. Sojusznicy przejęli główną borogravską twierdzę i starają się wyłapywać pozostałych żołnierzy przeciwnika i osadzać ich w twierdzowych celach, żeby spokojnie posiedzieli zanim uda się w końcu rozwiązać ten bezsensowny konflikt. Ale Borogravia wciąż walczy - nie ma czym, mało też zostało rąk do walki <w dodatku często mniej niż dwie na osobę>, ale wciąż walczy.

I w taką sytuację ładuje się Polly <czy raczej aktualnie Oliver> i Potworny Regiment, do którego należy. Dlaczego Potworny? Bo mają w składzie m.in. wampira, Igora i trolla. W dodatku ta nietypowa mieszanka zupełnych żółtodziobów stanowi poważny zgryz dla sił Sprzymierzonych. Nie dość, że nie dają się złapać, to jeszcze specjalne zdolności poszczególnych członków regimentu w połączeniu ze sprytem sierżanta, który nimi dowodzi sprawiają, że udaje im się schwytać elitarny oddział kawalerii, przejąć książkę szyfró i wprowadzić dezinformację na linii sekarowej i dokonać jeszcze kilku mniejszych i większych wyczynów, których nikt się po nich nie spodziewał. Mają też jeszcze jeden sekret, ale tu odsyłam PT forumowiczów do lektury - szkoda palić niespodziankę. :)

Jak pisałem, Pratchett opisuje to wszystko w swoim stylu, ale nietypowo poważnie. Mamy mieszkańców uciekających z całym pozostałym im dobytkiem, wielokrotnie napotykanych żołnierzy inwalidów, krew, Śmierć i bezpardonowe walki. A i członkowie regimentu mają problemy - mamy troje osób, które przebywanie w pensjonacie, którego metody wychowawcze opierają się na biciu, zamykaniu w ciemnych pomieszczeniach i innych formach znęcania zmieniło kolejno w twardziela bez uczuć, fanatyka i piromaniaka. Mamy oszustwo i niechcianą ciążę. Mamy uzależnienia. Mamy dyskryminację. I to wszystko jest opisywane właśnie w ten sposób - bez łagodzenia i przesadnych ozdobników. Nastawienie Pratchetta widać też w tekstach takich, jak ten "<...> ulotka była bardzo patriotyczna - czyli mówiła o zabijaniu cudzoziemców".

Nie wiem, czy to kwestia świeżości, czy postawa zgodna z moją własną niechęcią do patriotyczno-propangadystycznego pieprzenia, czy jeszcze coś innego. Ale cholernie mi się "Potworny Regiment" podoba. Bez wahania dorzucam go do cyklu o Śmierci i paru innych pratchettowych dziełek ze stemplem "Najwyższa jakość!". Polecam.

A tych, których ciekawi na czym polega tajemnica regimentu, a chwilowo nie mają dostępu do książki zachęcam do sprawdzenia, choćby w Wikipedii, hasła "Monstrous Regiment". Wskazówka jest bardzo wyraźna. :)
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 11-07-2009, 01:12
Post #87




SHM-0
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 1
Nr użytkownika: 10 380
Dołączył: 11-07-2009

Hehehe... Prattchet widzę jest wszędzie ;)
No więc mam już całkiem sporą biblioteczkę z jego książkami i stale ją rozszerzam. Pierwsza przeczytana książka to był Kolor Magii z biblioteki publicznej... potem zapisywałem się do kolejnych żeby znaleźć coraz to nowsze tomy, jak brakło bibliotek to zaczęliśmy z bratem kupować kolejne tomiki w księgarni. Ostatnio zaopatrzyliśmy się w wszystkie 3 części Historii Świata Dysku oraz Łups... no i kasa na dance mate do kompa poszła się "kochać" ;). Wziąłem się za czytanie jak skończę to może zrobię wam małą reckę XD

Ten post był edytowany przez GeneticFreak: 11-07-2009, 01:13
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 22-07-2009, 21:41
Post #88




Czarny Król
Group Icon
Grupa: Przyjaciel Shamo
Postów: 1 579
Nr użytkownika: 20
Dołączył: 04-11-2002

Ostatnio popełniłem mały eksperyment i... przeczytałem kolor magii (miałem cztery godziny wolnego, to czemu nie).

Albo ja sie starzeję, albo Terry dojrzewał przez wszystkie części jako pisarz, albo.. czytałem chińską podróbkę.

Nie to żebym się nie uśmiechnął... owszem zdarzało się. Ale mimo wszystko wspomnienie pierwszej lektury tego to było jak wspomnienie pierwszego pocałunku. Ideał niemalże.
A teraz... hm. No książka. Autor z wieloma fajnymi pomysłami.. zbyt wieloma, jeśli spojrzeć na objętość książki. Jest jakby przeładowana wątkami, za dużo i za szybko się dzieje. Taki nawał tego, że aż przesyt.

Ktoś ma podobne wrażenia po tego typu "powrocie do przeszłości?"

(i nawiązując do użytego porównania z pierwszym pocałunkiem - miałem kiedyś przyjemność spotkać się z "pierwszą miłością" i "powspominać". W tamtym przypadku się nie zawiodłem. Może zatem faktycznie z tą książką nie jest tak do końca ekstra? ;))
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 23-07-2009, 21:49
Post #89




SHM-3
Group Icon
Grupa: GWR-4
Postów: 994
Nr użytkownika: 1 816
Dołączył: 22-12-2004

Nie wiem, Ja pierwsze jego książki czytałem wielokrotnie dopóki nie przestały być dla mnie zabawne.

Z drugiej strony jego nowsze książki mnie tak nie bawią jak starsze kiedyś mnie bawiły, bo poszedł w inną stronę - więcej komentarzy na temat współczesności a mniej dzikiej komedii. No i te nowsze są o wiele mroczniejsze.
User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

5 Strony « < 3 4 5
Reply to this topicTopic OptionsStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:
 

Wersja Lo-Fi Obecna data i czas: 18-09-2019, 23:22