Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

SHAMO Fallout Community _ Inne systemy RPG _ Warhammer

Napisany przez: Wolv 16-02-2005, 11:57

W związku ze zbliżającą się wielkimi krokami premierą drugiej edycji Warmłotka, a także mając nadzieję na wymianę opinii i doświadczeń War-graczy rozpoczynam dział poświęcony temu wspaniałemu systemowi.

Na początek słów kilka na temat nowej edycji.

Objetość podstawki to 256 stron, cena w stanach - $39.99.
Co się zmieniło? Sporo:
- Warhammer 2 Ed. jest systemem D10, czyli jedynymi kośćmi, jakie będą używane, będą k10.
- zrównoważono rasy <no nareszcie, musiałem tworzyć własną tabelę ras, inaczej wszyscy moi gracze byliby elfami...>
- umiejętności zostały podzielone na zdolności i umiejętności. Te pierwsze są cechami wrodzonymi <np. bardzo silny, bardzo wytrzymały >, drugie cechami wyuczonymi. <np. heraldyka, jeździectwo >
- zniknęły przestarzałe nawiązania do WFB, np. Cechy Przywódcze
- zniknął podział na klasy, obecnie mamy jedną dużo tabelę, z której możemy losować
- profesje są bardziej zrównoważone; pojawiły się też nowe, w tym profesje tylko dla imigrantów, np. Norski Berserker
- przebieg walki jest podobny, doszedł jednak podział na akcje zajmujące całą turę i akcje "półturowe". Pojawiły się też nowe techniki i manewry, które można wykorzystać w walce
- Największym zmianom uległa magia: zniknęły Punkty Mocy, zastąpiła je Magia, jako jedna z charakterystyk. Za każdy punkt magii czarodziej dostaje jedną kostkę do rzutu testowego. Suma wyników, po uwzględnieniu wpływu komponentów, Wiatrów Magii i niektórych umiejętności ma sięgnąć poziomu trudności zaklęcia, by się ono udało. A lepiej żeby się udało, bo teraz za nieudane zaklęcie mag ryzykuje utatę poczytalności, lub inne mało przyjemne zdarzenia <np. Klątwy Tzeentcha >. To samo tyczy się kapłanów, z tą różnicą, że oni ryzykują gniew bogów. A teraz najlepsze - nie ma ograniczeń zaklęć! Czyli nawet Uczeń Czarodzieja może się szarpnąć na zaklęcie z najwyższej półki <choć pewnie skończy jako roślinka wink.gif>

Generalnie prognozy betatesterów są raczej optymistyczne. Udało się zachować mroczny klimat oryginału, wprowadzając przy tym dużo udogodnień.

10 lutego podstawka poszła do druku, a od jutra można ją <w Stanach> zamawiać. Polska wersja pojawi się za pośrednictwem Copernicus Corporation na przełomie kwietnia i maja

Napisany przez: entrop 16-02-2005, 16:18

No, nareszie. Ja też mam więcej własnch notatek, poprawek i skreśleń w podręczniku niż jest oryginalnego tekstu.

CYTAT
- zrównoważono rasy <no nareszcie, musiałem tworzyć własną tabelę ras, inaczej wszyscy moi gracze byliby elfami...>


Ciekawi mnie, czy ktoś świadomie (nie dla jaj i nie żeby stworzyć "ambitą postać") grał niziołkiem.

CYTAT
- zniknęły przestarzałe nawiązania do WFB, np. Cechy Przywódcze


Nie zgodzę się. W mojej drużynie (lub w każdej, zwłaszcza tam, gdzie jest dużo krasnoludów) Cechy Przywódcze są dość często uzywane. Co innego Oglada, z której nigdy nie wiadomo, jak korzystać.

CYTAT
- Warhammer 2 Ed. jest systemem D10, czyli jedynymi kośćmi, jakie będą używane, będą k10.


Nareszcie! już mnie denerwowalo jak musiałem graczom zadawać obrażenia k6-tką ;) No... może najczęściej k6 ;)

Tak czy inaczej, czekam z niecierpliwością..

Napisany przez: Wolv 16-02-2005, 18:45

CYTAT (entrop @ 16-02-2005, 14:33)
No, nareszie. Ja też mam więcej własnch notatek, poprawek i skreśleń w podręczniku niż jest oryginalnego tekstu.


Pisałeś po podręczniku?! ohmy.gif
Barbarzyńca! mad.gif
Ja mam specjalną teczkę, w której umieszczam własne poprawki, mapy, przygody, itp.

CYTAT (entrop)
Ciekawi mnie, czy ktoś świadomie (nie dla jaj i nie żeby stworzyć "ambitą postać") grał niziołkiem.

Ja, raz. Ale faktycznie - dla odmiany, nie z realnej sympatii do tej rasy...
Kiedyś, na forum CDA grałem też gnomem-wynalazcą i uważam, że to była moja najlepsza postać. Właśnie dlatego, że starałem się złamać schematy. Nie był super-hiper-wypasionym twardzielem. Był lekko stukniętym wynalazcą-piromanem, który z powodu licznych wybuchów był nieco przygłuchy <co prowadziło do licznych, zabawnych sytuacji wink.gif>. Poza tym zawsze miał cygaro w zębach i mnóstwo popiołu na brodzie smile.gif A to, że był wynalazcą pozwalało mi popuścić wodzy wyobraźni i pobawić się różnymi gadżetami.
I zginął piekną, bohaterską śmiercią...

CYTAT (entrop)

Nie zgodzę się. W mojej drużynie (lub w każdej, zwłaszcza tam, gdzie jest dużo krasnoludów) Cechy Przywódcze są dość często uzywane. Co innego Oglada, z której nigdy nie wiadomo, jak korzystać.

Heh, a ja miałem tylko jedną sytuację, w których ktoś chciał powołać się na CP. Notabene była to jedna z najgorszych sesji, w jakich brałem udział jako gracz. Mianowicie MG "oświecił" nas, że osoba z najwyższymi CP może przejąc kontrolę nad innymi graczami z niższą wartością tego współczynnika... Szybko wybiliśmy mu to z głowy...

CYTAT (entrop)
Nareszcie! już mnie denerwowalo jak musiałem graczom zadawać obrażenia k6-tką wink.gif No... może najczęściej k6 wink.gif

Zadawałeś GRACZOM obrażenia? A grają u Ciebie jeszcze? wink.gif
Śmiechem-żartem na Falkonie Nostromo miało w ofercie wielką, metalową K20. Idealnie mieściłą się w dłoni. Żartowaliśmy, że od dziś "rzut kostką" zyskuje zupełnie nowe znaczenie. Gdyby nie to, że kosztowała 35 zł <a ja, jak na złość, 40 zł zgubiłem sad.gif> kupiłbym na miejscu. Przypuszczam, że z takimi argumentami miałbym graczy potulnych jak baranki wink.gif

Napisany przez: entrop 16-02-2005, 22:04

CYTAT
Pisałeś po podręczniku?!
Barbarzyńca! 
Ja mam specjalną teczkę, w której umieszczam własne poprawki, mapy, przygody, itp


Ale mój podręcznik to ksero-ksera-ksera-ksera. Kiedy go zdobywałem z wielkimi trudami, w polsce nie było jeszce czegos takiego jak sklepy RPG, a nawet jeśli były, to nikomu nie przyszło na myśl wydawać na to tyle pieniędzy. Wtedy. TEraz to zupełnie co innego. Na przykład podliczyłem, że w samym zeszłym roku przepuściłem na rpg coś prawie tysiąc złotych.. :)? :(? A warhamca sekend edyszon na pewno oryginał kupię.

Napisany przez: Wolv 16-02-2005, 22:53

CYTAT (entrop @ 16-02-2005, 20:19)
Ale mój podręcznik to ksero-ksera-ksera-ksera. Kiedy go zdobywałem z wielkimi trudami, w polsce nie było jeszce czegos takiego jak sklepy RPG, a nawet jeśli były, to nikomu nie przyszło na myśl wydawać na to tyle pieniędzy.

Ja odkupiłem od kumpla, któremu się już znudziło. Nieco podniszczony, ale nie narzekam smile.gif

Aha, jeszcze kilka wieści. Z wywiadu z szefem Copernicusa wynika, że:

- polskie wydanie <tak jak oryginał> będzie szyte, w twardej oprawie i FULL COLOR smile.gif.
- druga edycja będzie opierała się na kilku podręcznikach <pierwsza zawierała się w jednym>. Podręcznik zasad <czyli ten pierwszy> poza zasadami gry, profesjami, itp. będzie zawierał: opis Imperium i krain Starego Świata, bestiariusz, opis bogów, kultów i zaklęć. Wszystko to będą informacje podstawowe <dokładniejsze pewnie w pozostałych księgach>
- świat drugiej edycji, to świat po kampanii "Storm of Chaos" - hmm... nie znam tej kampanii, ale pewna informacja mnie niepokoi. Pierwsza część tej kampanii nazywa się "Ashes of Middenheim". Czyżby moje ulubione miasto zostało obrócone w pył? sad.gif
- A teraz mniej optymistycznie: cena jeszcze nie została określona, ale wstępne kosztorysy zakładają przedział 90-120 zł... Nie będzie <tak, jak to robił Portal> tańszej wersji w miękkiej okładce. Będą za to oferty specjalne: przedsprzedaż, sprzedaż pakietowa i programy lojalnościowe <cokolwiek miałoby to znaczyć...>

Napisany przez: Zocik 26-02-2005, 16:44

Ja tam od razu kupuje! Tyle czekania, a tu juz tuz, tuz na wyciagniecie reki prawie. smile.gif I w dodatku w maju urodzinki to powiem starym, ze chcialbym prezencik rolleyes.gif

Napisany przez: .:] Space Ace [:. 26-02-2005, 18:35

wiadomo kiedy to sie moze ukazać w polsce ?

Napisany przez: Wolv 26-02-2005, 21:01

CYTAT (.:] Space Ace [:. @ 26-02-2005, 16:50)
wiadomo kiedy to sie moze ukazać w polsce ?

Jak pisałem, na przełomie kwietnia i maja. Precyzyjnej daty jeszcze nie ma.

Napisany przez: Zocik 27-02-2005, 01:39

Lepiej niech sie nie spiesza i solidnie przetlumacza, coby wpadek nie bylo.

Napisany przez: DrPotf0r 27-02-2005, 02:10

"[..] dlatego, że starałem się złamać schematy."
Jeszcze nigdy nie gralem postacia z definicji... to jest poprostu nudne.
A najlepsza sesja w jaka gralem, byla 1/1 - MG i ja... takich akcji jakie tam sie dzialy, nie powstydzil by sie najlepszy film... i pomimo tego ze gralem czlowiekiem co przetoczyl sie przez 3 specjalizacje maga w kazdej 3 poziom, zabójcą, łucznikiem... i innymi ciekawymi profesjami (zaczynałem jako 16 letni drwal- a w tej sesji zbierałem exp na rycerza najemnego)... wciąż czułem że jest ktoś lepszy ode mnie...

Sesja rozpoczęta prostym zadaniem obserwacji jakiegoś pomniejszego handlarza a przeplatana była grozą, pościgami na koniach po mieście, zabawnymi sytuacjiami, ucieczkami przez kanały, ukrywaniem się po strychach, szaleńczej ucieczce sprzed oblicza sądu (ktory skazal mnie na stryczek), morderstwie kapitana straży miejskiej pogrzebaczem i kradzieży ukochanego pułtoraka kutego w naggarothu... a zakończonej skokiem z murów obronnych do fosy....

Jedynym miejscem ktorego nie odwiedzilem tą postacią to był Ulthaun i Połnocne pustkowia... w obecnym momencie postac zyje nadal, jest uzurpatorem w jednym z ksiestw granicznych i czeka na kolejne przygody biggrin.gif

Ale jak by to powiedzic - nigdy nie trzymalismy sie do konca systemu (wlasciwie to wcale sie nie trzymalismy). Zrezygnowalismy z punktow przeznaczenia, kazdy punkt, byl równy 100exp lub 100dukatów, co pozwalało na starcie rozwinąć trochę postać (zrezygnowalismy tez z pieniedzy uzywanych w WH na rzecz dukatów i szelongów 1dukat=10szelongów). Bestiariusz mielismy bazowany na bitewnym WH (zestaw artefaktow tez pochodzil z FB- jest roznica miedzy 300 gotowymi artefaktami, a jakimis biedami z RPG).... BA! raz nawet rozgrywaliśmy bitwę w WHFB gdzie nasze postacie z RPG były zwykłymi żołdakami w karnej piechocie imperium... to było coś - stać w pierwszym rzędzie z piką i słyszeć jak za laskiem dudni wroga kawaleria... kazdy z graczy odkryl nagle ze wierzy w jakiegos boga i modli sie do niego zawziecie... bo dobrze wie, ze generala i jego kawalerii nie zatrzymasz, przejdzie przez oddzial jak goracy noz przez maslo...
-> Innym, znow razem, cala drozyna szukajac eldorado wybrala sie na statku do krainy gdzie zyja Lizardmeni... udajac Fernanda Corteza szla w dzungle i spotykala rozne dziwy... wrocila biedniejsza niz wyjechala i chora na malarie....
-> Gnilo sie w lochach dalekiego Kitanu ... a i mordowalo sie elfy w imie jakiejs bredni... liczyl sie wtedy kazdy pieniadz. Trzeba bylo sprzedawac czasem pancerze, kolczugi ... by miec na jedzenie... a jedyna bronia byly zaostrzone krzemieniem badyle.

Po takich sesjach czlowiek stwierdza jedna prawidlowosc rzadzaca wszystkimi RPG'ami - NIE SYSTEM CZYNI RPG'a, A DOBRY GM. Bo nic tak nie tworzy klimatu, jak kombinowanie i ratowanie wlasnego dupska.

ps.

Dla porownania : zabojca z WHRPG w pelni rozwiniety, w WHFB ma statystyki nastepujace - Sz=6, WW=9, US=9, S=4, Wt=4, Żw=1, Ini=10, A=2.
General - Sz=9(za konia), WW=9, US=9, S=4, Wt=4, Żw=3, Ini=10, A=4
oba przyklady pochodza z armi elfów, bo te pamiętam najlepiej... oczywiscie wszystkie statsy są modyfikowane przez broń, do tego dochodzą pancerze i magiczne artefakty (general ma 3, zabojca 1) - wszystkie statsy w skali 1-10

Napisany przez: mattness pl 27-02-2005, 02:35

CYTAT (entrop @ 16-02-2005, 20:19)
Ale mój podręcznik to ksero-ksera-ksera-ksera. Kiedy go zdobywałem z wielkimi trudami, w polsce nie było jeszce czegos takiego jak sklepy RPG, a nawet jeśli były, to nikomu nie przyszło na myśl wydawać na to tyle pieniędzy. Wtedy. TEraz to zupełnie co innego. Na przykład podliczyłem, że w samym zeszłym roku przepuściłem na rpg coś prawie tysiąc złotych.. smile.gif? sad.gif? A warhamca sekend edyszon na pewno oryginał kupię.

Doc - spotkalem sie juz z ludzmi, ktorzy implementowli rzeczy z battle-a do WFRP

Wersja lublinska? ("Naklad: 50 egz. Tylko do uzytku Lubkinskiego Klubu Fantastyki") tongue.gif

Napisany przez: entrop 27-02-2005, 04:16

CYTAT
Wersja lublinska? ("Naklad: 50 egz. Tylko do uzytku Lubkinskiego Klubu Fantastyki")


wersja: nie mam okładki i zaczynam sie 10 stron później ;)

Napisany przez: Aigam 27-02-2005, 05:10

hehe Cp to dobry wspolczynnik, wie to bardzo dobrze moj gracz ktory x lat temu wylosowal kobiete najemnika, po tych ciezkich latach druzynka dorobila sie keep'a (zamek to nie jest , ale zawsze cos) i malej armijki... oczywiscie ani medykowi ani magowi ani strzelcowi kierowanie armi nie w smak smile.gif, wiec caly ciezar kierowania zbrojna banda chlopow, najmitow, oraz dosyc malo zgranej grupy ludzi spadl na najemniczke. Cpw tym wypadku z martwego stata zamienil sie, chociazby tylko dla "niej" w dosyc potrzebny... CP przydatne sa nawet przywodcy grupy ktory mimo slabej budowy ciala posiada calkiem niezla charyzme oraz dar przekonywania ... o dziwo druzyna nie widzi nic zlego w przywodcy smile.gif
Ale zgodzic sie z tym musze.. cp to martwy stat...z reszta tak tez zostal potraktowany w ktoryms tam dodatku... oby magia nie roznila sie zbytnio od "realms of sorcery" (kilka dni zajelo nam przekwalifikowanie maga bojowego na Maga ognia z dodatku sad.gif

Napisany przez: Zocik 27-02-2005, 16:50

Cp przydaja sie, tylko tak czesto sie z nich nie korzysta. Jeden z moich graczy gral banita i postanowil zostac hersztem (jedynym problemem bylo "zneutralizowanie" dotychczasowego przywodcy) wink.gif Samemu raczej by mu sie nie powiodlo, wiec musial przekonac kilku kompanow, ze on lepiej nadaje sie na to stanowisko. Oczywiscie dobre odgrywanie modyfikowalo dodatnio jego testy CP.

Napisany przez: DrPotf0r 27-02-2005, 18:01

CP przydaje sie w wielu rzeczach, przy przekonywaniu ludzi na swoja 'wersje'... czy tez przywracaniu spanikowanych ludzi do stanu 'uzywalnosci' - i nie chodzi tu o bandy najmitow, czy jakichs innych npc'ów ale o zwykłych graczy.

Napisany przez: Aigam 13-12-2005, 01:08

Edycje 3 WFRP mam i jestem z niej zadowolony tylko co z tego skoro nieprzerwanie co miej wiecej 2 tygodnie gramy w FALLOUTA!?! Co ja poradze ze system i swiat przypadl bardziej graczom do gusty niz stary swiat ale musze powiedziec ze mi takze. Daleko WFRP do iodnosci F:Pnp ale daleko F:pnp do prostackiej wrecz mechaniki WFRP smile.gif

Napisany przez: foliescu 18-12-2005, 02:04

Ehh , Aigam, nastrój się liczy... mechanika to pikuś że tak powiem; jeśli zdrowego rozsądku nie gwałci to może być. Kiedyś w kieszeni tylko k6 znalazłem i co? prowadziłem. A stary świat jest fajny- byleby tylko z CHAŁASEM nie przesadzać. Albowiem prawdziwa bestyja w nas siedzi..

Napisany przez: Aigam 18-12-2005, 02:24

Jak najbardziej sie z toba zgadzam. Liczy sie klimat i gra. Moim zdaniem jest to najwazniejsze jednak dla wiekszosci - przynajmniej tak to zauwazylem - za bardzo bardzo liczy sie mechaniki wiec mniej wiecej w tym kontekscie chcialem kontynuowac temat. najwazniejszy jest nastoj, tlio fabularne - w pelni to stosuje na sesjach Fo:PnP. Warhammr zszel na drugi plan. Swoja droga do WFRP mam znajomych ktorzy chdzili do RR,do tego dochodzi znajomosc opisow batalistyczych (ksiazki glownie) i czesto stosujemy bogaty opis miast rzutow. Wyglada to tak ze gdy juz zaatakujesz to bedzie cie ciezko zatrzymac miecz badz po prostu ot tak sobie zaatakowac drugi raz. Wszystko zalezy od sytuacji, miejsca, przeciwnika - zazwyczaj walczy sie mieczami (przynajmniej w mojej druzynie) i walka przeciwko np. szpadzie badz rapierowi jest prawie samobojstwe. Wycwiczony fechmistrz raz dwa natnie tak gracza ze wykrwawi sie w kilka sekund. Co innego mlodzy szlachcic co chce przed kilkoma dziewkami karczemnymi sie popisac jednak przyjdzie mu poniesc kleske z bardziej doswiaczonymi od siebie graczami. Osobiscie jestem wrogiem mechaniki i sam do konca wiem czemu takiego posta napisalem.

Napisany przez: foliescu 18-12-2005, 02:37

Taa, gdy prowadziłem młotka to cofnęliśmy sie o kilkaset lat do tyłu w końcu.. chrzanić renesans w Rzeszy! Niech żyją tyfus, trąd i popsute zęby! I to był klimat, jak czerń dorwała kogoś z hakownicą to od razu mu oczy wypalali- i ran wypalanie i texty "bogato tu- kora na drzewach jest.." aż się łezka w oku kręci...

Ale zgodzę się z tobą......rapiery i szpady nie pasują do pełnych zbroi płytowych... za bardzo ci angole konwencyje pomieszali.

Napisany przez: Ghul-150 18-12-2005, 03:12

apropos f:pnp zracji tego że daje duże możliwości po stworzeniu karty postoaci nie mamy limitu ani klasy ani profesji do tego łatwe testy na umiejętności problematyczne sa wszelkiej maści rzuty obronne bo podrasownie ataku to kosmetyka....
wszystko cudnie ale własnie ta obrona która w przypadku młotka ogranicza się hyba do 3 rzutów... to w pnp to chyba i z 5 to mało...
Ja poprostu uszczupliłem ten rzut do 2 albo wejdzie albo nie albo w pancerz albo w ciebie.. 1 punkt pancerza to połowa obrażeń ile masz ac... sądze ze to w miare uczciwe i proste sądze ze mechanika walk wręcz powinna być wzięta z warhammera...
Synteza w założeniach jest dobra ale nie wiem czy się sprawdzi looking Beta testers tongue.gif

Napisany przez: foliescu 18-12-2005, 03:32

Ja tam prowadziłem młotka w specjalu jak podręcznik zgubiłem.. zresztą wg tych wszystkich zasad to mógłbys zebrać swoje flaki, klecha by coś tam pomamrotał i dalej do przodu.. a przebicie płyty? dobrą tylko z kuszy przebijesz albo z hakownicy... Koniowi pęciny przetniesz czy brzuch rozpłatasz.. i po rycerzyku.. hiehiehie, no chyba że cię on pierwej pochlasta.

Napisany przez: Aigam 18-12-2005, 13:53

Ja myslalem by zagrac w cos a'la Lionheart na specialu - europa, magia, rozne stworki itd- sam pomysl jest swietny jednak wolalbym to zrobic bardziej w klimacie "Narrenturum" A.Sapkowskiego

Napisany przez: Ghul-150 18-12-2005, 14:54

sapkowski pasi bardziej na luzacką sesje nie wiem ale kojaży mi sie z piwem tongue.gif

Napisany przez: Aigam 18-12-2005, 15:02

Czytales narenturrum? Jest masa w 100% powaznych sytuacji a nie tylko luz. Sapek to nie Prattchet. Graniena takiej zadupnej Silesii (nie to co Malopolska albo pomorze^^) tez ma swoje plusy. Zawsze chcialem sie sprobowac w jakims prawdziwym swiecie

Napisany przez: Ghul-150 18-12-2005, 15:29

wiesz ostatnio mam smaka na granie demonologiem lub nekromantą...
To dziwne bo zazwyczaj miałem smaka na rozwalanie łbów :>

Napisany przez: Aigam 18-12-2005, 15:39

CYTAT (Ghul-150 @ 18-12-2005, 13:44)
wiesz ostatnio mam smaka na granie demonologiem lub nekromantą...
To dziwne bo zazwyczaj miałem smaka na rozwalanie łbów :>

Graie takimi profesjami to przepis na NPC'a tongue.gif

Napisany przez: Ghul-150 18-12-2005, 15:47

wiesz skradanie się unikanie zbyt wielu oczu non stop trzymanie się na uboczu i pilnowanie sie by przypadkiem nie zwracać na siebie uwagi... to ma klimat nie tak jak dobrzy bohaterowie słabi ale mogą paradować w mieście jak im się chce...zli mieli by sieć posierdników do jakiś zadań nie mogli by wejść sobie do karczmy tak poprostu...
wszystko przez ludzi posiednich ceny ogromene :> ale i moc większa... pozatym te postacie mają to co wszyscy kochają psychoze :> lub zgnilizne na gębie..

Powered by Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)