Drukowana wersja tematu

Kliknij tu, aby zobaczyć temat w orginalnym formacie

SHAMO Fallout Community _ Fallout 2 _ Enklawa a sprawa rekrutów

Napisany przez: Squonk 15-04-2007, 20:11

Ustalmy wstępnie fakty:

Enklawa to zwyczajowa nazwa wielkiej (olbrzymiej) platformy wiertniczej, na którą w wyniku wybuchu Wielkiej Wojny uciekł rząd Stanów Zjednoczonych. Oczywiście nie sam prezydent plus gabinet - ale rodziny, krewni i znajomi królika. Do tego obstawa oraz trochę wojska. W sumie można by założyć, że mieszkało tam tyle samo luda ile mogło mieszkać w kazej z Krypt - czyli z 1000.

Tam na platformie, ludzie ci żyli sobie w izolacji od popromiennych warunków zewnętrznych, rozmnażali się no i w ogóle wiecie smile.gif

I teraz mój dylemat.

Można założyć, że do Enklawy nie przyjmowano nowych ludzi - z lądu. Bo bo niby jak - miano otworzyć punkt werbunkowy np w Kryptopolis czy NRK? Również i jak, komuś z zewnątrz miano by zaufać i dać mu w łapę laserowe giwery oraz PW? No chyba nie!

A skoro tak - to w jakim celu w F2 można strażnikowi w Navarro wkręcić, że jest się rekrutem? Tylko dlatego, że jest on taki głupi, że w to uwierzy?

EDIT:
Temat przeniosłem z COBD - bo chyba tutaj jest odpowiedniejsze dla niego miejsce.

Napisany przez: Deat(c)hClaw 15-04-2007, 20:23

Mhm... Ciekawe spostrzezenie... W koncu Enclave uznawala wszystkich, ktorzy zyli na ladzie za mutantow, ktorych trzeba usunac. Stuprocentowymi ludzmi byli tylko mieszkancy platformy, reszte trzeba usunac.

Dlatego wydaje mi sie trzeba zastanowic sie nad tym jak Enclave moglo werbowac ludzi, tylko po co, skoro to ich chcialo zabic...

Napisany przez: dogmeat 15-04-2007, 20:26

Podczas rozmowy z jakimś technikiem gdy zapytamy się o położenie platformy wiertniczej on zada pytanie w tym stylu: "A czy czasem nie stamtąd właśnie przybywasz?". Nowi rekruci są z platformy i sprawa załatwiona.

Napisany przez: Zoor 15-04-2007, 20:40

Ale w jednej z rozmów można wcisnąć im też, że jest się z placówki na północy - chyba właśnie w rozmowie z tym technikiem. Więc być może istniały też inne bazy oprócz Navarro - a wokół nich mógł mieszkać personel cywilny, ich rodziny czy coś w tym stylu. Więc na moje sprawa jest otwarta.

Napisany przez: dogmeat 15-04-2007, 20:43

A potem ten technik się dziwi, bo nie wiedział o żadnej placówce na północy. A jest ona tylko wymysłem CO smile.gif

Napisany przez: Squonk 15-04-2007, 20:47

No tak, ale czy wobec tego, strażnikowi przy stacji paliw w Navarro (koleś w habicie - ma na imię Chris bodajże) - wciskamy ten sam kit, że jesteśmy rekrutem z innej placówki Enklawy na lądzie?

Zaznaczam, że dobrze nie pamiętam, tego fragmentu gry. Mnie samemu, zawsze jakoś ciężko szło "słowne" przekonanie go do tego tongue.gif

Napisany przez: Deat(c)hClaw 15-04-2007, 20:52

To tez jest troche bez sensu... Gdyby rekruci byli z platformy, to:
a) przybywaliby do placowek w wiekszych grupach
b) mieliby juz wyposarzenie
c) tak samo, jak jakies dokumenty, albo inne papierki...

Tak czy siak wychodzi na to, ze pomysl z pojedynczym rekrutem jest troche malo prawdopodobny...

Napisany przez: dogmeat 15-04-2007, 21:28

a) Gdy przyjdziemy do Navarro z NPC-ami, to Chris nam powie, że mielimy się stawiać pojedynczo smile.gif
b) Sierżant Dornan dziwi się, czmu nie mamy wyposarzenia, CO mówi mu, że nie dostał żadnego, wtedy ten każe mu iść do magazynu, oraz narzeka na gości z platformy
c) Jak widać zarówno Chris jak i ten gość u bramie to idioci tongue.gif

Napisany przez: Deat(c)hClaw 15-04-2007, 22:10

Po mojemu, tworcom nie chcialo sie wymyslac nic bardziej wiarygodnego i kilkoma dialogami postanowili wytlumaczyc rzeczy ktore nie powinny miec miejsca w takiej organizacji jak Enclave...

Napisany przez: Squonk 15-04-2007, 22:19

QUOTE(dogmeat @ 15-04-2007, 19:58)
A potem ten technik się dziwi, bo nie wiedział o żadnej placówce na północy. A jest ona tylko wymysłem CO smile.gif

Widać, że nie miałeś w łapach nigdy jakiegoś naukowego opracowania. Tam zawsze na początku (lub na końcu) podaje się spis skrótów czy jednostek. Więc co to jest do biedy nędzy te CO? Jak dla mnie to Centralne Ogrzewanie grrr dry.gif

Czyli jest to jakiś fabularny bug w grze? wink.gif

Napisany przez: Vermin 15-04-2007, 22:36

Jak dla mnie to Chosen One...

Napisany przez: Squonk 15-04-2007, 22:38

Hmm... no też prawda hmm... blink.gif Równie dobrze mógłby to być Chris Oqurhart hyhy wink.gif

Napisany przez: BoS_kunajk 15-04-2007, 22:57

Ja mysle, ze enklawa mogla prowadzic wsrod swoich ludzie jakoms propagande dezinformacyjna, ktora miala im dodac wiary we wlasna potege. Dlatego w przypadku blokowania wiedzy i wielkiej ilosci poziomow bezpieczenstwa, zwykly personel mogl myslec, ze nie ma okreslonego poziomu wtajemniczenia by wiedziec o czyms.

Jest tez mozliwe, ze enklawa mogla werbowac jakies wybitne jednostki do zadan operacyjnych na stalym lądzie, a pozniej po prostu zostali by zlikwidowani, chodz niekoniecznie. Podobno (nie znam szczegulow, obilo mi sie o uszy) niektorzy zbrodniarze - naukowcy niemieccy dostali azyl w ameryce w zamian za swa prace.

Napisany przez: Keldorn 15-04-2007, 23:11

Moim zdaniem, Enklawa odkrywała i pacyfikowała kolejne Schrony. Tych, którzy przeżyli, siłą wcielała w swoje szeregi. Podczas rozmowy z żołnierzami w Enklawie odkryłem, że ich odpowiedzi są trochę "sztuczne", wyuczone a tak odpowiadają tylko ludzie zastraszeni.

Napisany przez: dogmeat 15-04-2007, 23:12

Musicie wszystko od razu komplikować? huh.gif
CO po prostu udawał obywatela Enklawy. Raaany...

Na jakiej podstawie stwierdzacie, że Enklawa rekrutowała ludzi z zewnątrz? huh.gif Bo ja nie widzę w grze ani jednej przesłanki o tym świadczącej, ani nie widzę większego sensu takich praktyk.

Napisany przez: Squonk 15-04-2007, 23:20

QUOTE(dogmeat @ 15-04-2007, 22:27)
Musicie wszystko od razu komplikować? huh.gif
CO po prostu udawał obywatela Enklawy. Raaany...

No tak - ale jak wytłumaczysz fakt, że obywatele Enklawy raczej nie latali na wczasy do NRK tongue.gif Czyli nie łazili sobie po kontynencie by potem wracać z takich wycieczek do bazy.

W ogóle Enklawa starała się nie rzucać nikomu w oczy. Jak już to nawiązywała kontakty z "ludźmi z lądu" - ogólnie uważanymi za margines - czyli bandyci (ci atakujący VC) lub też gangi (rodzina Salvatore). A i tak działali raczej skrycie - stąd też ta konspira z placówką w Navarro.

Można założyć, że Enklawa miała swoich szpiegów - będących ludźmi z platformy (w co raczej wątpię - choć jest to możliwe), bądź też korzystała z ludzi wynajętych, rekrutujących się z różnych męt.

Co dalej nie zmienia faktu - czemu Bohater Gry może zostać rekrutem.

QUOTE(dogmeat @ 15-04-2007, 22:27)
Na jakiej podstawie stwierdzacie, że Enklawa rekrutowała ludzi z zewnątrz? huh.gif Bo ja nie widzę w grze ani jednej przesłanki o tym świadczącej, ani nie widzę większego sensu takich praktyk.

Staramy się tylko wyjaśnić skąd możliwość zostania rekrutem w Navarro biggrin.gif

Napisany przez: Zoor 15-04-2007, 23:23

Ale nikt przecież tego nie stwierdza - tylko domniemuje, a to istotna różnica. Poza tym, skoro kapitan tankowca w SanFran mógł od nich odejść, nie narażając się na zbytnie represje (czytaj: śmierć), to dlaczego Enklawa nie miałaby rekrutować czystych, czyli np. pochodzących ze Schronów, ludzi w swoje szeregi? Moim zdaniem Enklawa jest też trochę przegięta - pokazuje się elitę władzy - fanatycy, rasiści i w ogóle... Boże, jak mi to administrację Busha przypomina sad.gif O zwykłych obywatelach nie ma właściwie powiedziane nic, a mogli mieć przecież inne zdanie, jak np. ten nieszczęsny kapitan...

Napisany przez: dogmeat 15-04-2007, 23:43

Nowi rekruci nie byli im na nic potrzebni, a ludzie ze schronów jeśli już byli do czegoś wykorzystywani to tylko do badań nad wirusem.
Przecież wojsko nie było dla Enklawy aż tak ważne, skoro swój cel planowali osiągnąć bez żadnych działań militarnych - po prostu rozpylając wirusa.
A kapitan nie odszedł ot tak. On od nich po prostu uciekł.

Napisany przez: van_SamboR 15-04-2007, 23:48

A może fakt, że Chosen One jakby "zaciąga się" jest kolejnym Easter Eggiem? Przecież Luke Skywalker też chciał zostać szturmowcem wink.gif

Napisany przez: BoS_kunajk 16-04-2007, 00:09

"Co dalej nie zmienia faktu - czemu Bohater Gry może zostać rekrutem."

Przez slaba odpornosc personelu na ataki socjotechniczne wink.gif Fallout to historia alternatywna, nie bylo Kevina Mithnika itp tongue.gif
Enklawa nawiazywala kontakty z roznymi szumowinami, bo miala ograniczona ilosc czystych ludzi na platformie. Enklawa musiala isc na kompromisy w imie wyzszego dobra.


Moglo byc tak: Wybraniec nie wiedzial, ze enklawa uwaza go za mutanta, zobaczyl baze wojskowa i przyszlo mu na mysl by udawac rekruta.
Straznik jako zwykly prawdopodobnie wiedzial dosc malo, widzial na pewno duzo dziwnych rzeczy, wiec skoro wybraniec podal poprawne haslo uznal, ze po prostu tak ma byc i dalej w to nie wnikal.
Inni straznicy juz wewnatrz bazy prawdopodobnie mysleli, ze to rekrut, ktory przylecial z Enklawy Verbirdem, lub cos w tym stylu.

A naukowcy na wiesc o nieistniejacej bazie z ktorej pochodzil wybraniec uznali, ze to tajne przez poufne i dlatego o niej nie wiedzieli.

EDIT: Zreszta cala prawde znal prawdopodobnie tylko prezydent i kulku jego najblizszych wspolpracownikow. Kazdy inny wiedzial tylko to co pozwolili mu wiedziec przelozeni. Ostatnia rzecza jakiej potrzebowala enklawa to opozycja, wiec jako przyklad zmutowanych ludzi na materialach propagandowych byli pokazywani super mutanci i ghule.

Napisany przez: Squonk 16-04-2007, 01:04

QUOTE(Keldorn @ 15-04-2007, 22:26)
Moim zdaniem, Enklawa odkrywała i pacyfikowała kolejne Schrony. Tych, którzy przeżyli, siłą wcielała w swoje szeregi.

plus post Kuny powyżej - tworzą w miarę spoistą koncepcję "naboru" ludzi przez Enklawę. Oczywiście przy założeniu, że na platformie nie mieszkała grupka ludzi, ale naprawdę spora społeczność, która tylko czasem potrzebowała "ściągnąć" do siebie kogoś z zewnątrz wink.gif

Napisany przez: guest F2 25-04-2007, 21:35

Moim zdaniem rząd US i A miał specjalne krypty w których szkolono przyszłych zołnierzy (rodziny sportowców , zasłurzonych wetaranów itp)

QUOTE
zobaczyl baze wojskowa i przyszlo mu na mysl by udawac rekruta.

Jest prościej koeś z BS w SF mówi ci że możesz tak zrobić dający ci zadanie
QUOTE
Podobno (nie znam szczegulow, obilo mi sie o uszy) niektorzy zbrodniarze - naukowcy niemieccy dostali azyl w ameryce w zamian za swa prace.

Pod koniec II WW US i A stworzyli specjalne oddziały wyszukujące Niemieckich naukowców (dla ZSRR robiło to NKWD) bez nich hamerykański program kosmiczny byłby tylko na papierze

Napisany przez: Nurgle 26-04-2007, 20:35

sorka za oftop ale pisz co oznaczają te skróty bo nie bardzo rozumiem o co chodzi(o te pierwsze 2)

Napisany przez: Zoor 26-04-2007, 20:51

QUOTE(Nurgle)
sorka za oftop ale pisz co oznaczają te skróty bo nie bardzo rozumiem o co chodzi(o te pierwsze 2)

BS to Bractwo Stali, SF - San Francisco. Co to jest US i A oraz NKWD chyba wiesz wink.gif

Napisany przez: Albert115 27-04-2007, 14:09

QUOTE(dogmeat @ 15-04-2007, 23:27)
Musicie wszystko od razu komplikować? huh.gif
CO po prostu udawał obywatela Enklawy. Raaany...

Na jakiej podstawie stwierdzacie, że Enklawa rekrutowała ludzi z zewnątrz? huh.gif Bo ja nie widzę w grze ani jednej przesłanki o tym świadczącej, ani nie widzę większego sensu takich praktyk.
*


Obywatele Enklawy byli raczej cywilizowanymi ludzmi a nie takimi dzikusami jak CO wiec goscie z Navarro sa chyba slepi ze rozpoznali go jako rekruta z Enklawy.

Napisany przez: KeniG 27-04-2007, 14:18

A dlaczego go mieli nie rozpoznać? przeciez Navaro to była tajem,nica o której wiedziała tylko Enklawa więc widząc jakiegoś nowego uznano ze to rekrut.

Napisany przez: Albert115 27-04-2007, 14:33

A moze ktos przypadkiem szedl i znalazl Navaro.

Napisany przez: Nurgle 27-04-2007, 16:48

ale pierw musiał napotkać Chrisa który powie mu że to stara benzynowa stacja, a gdyby nadszedł od strony wejścia do bazy/lasu to kolesie z enklawy by go zamienili w kupke popiołu albo kazali mu odejśc pod groźbą śmierci... Tak mi się przynajmniej wydaje

Napisany przez: Albert115 27-04-2007, 17:45

Jeszcze moze zabic Chrisa i dostac sie przez klape w stodole czy cos takiego a potem zalozyc PA i wtedy nikt nie rozpozna ze jest dzikusem to chyba najbardziej prawdopodobne rozwiazanie.

Napisany przez: BoS_kunajk 27-04-2007, 19:01

QUOTE(Albert115 @ 27-04-2007, 13:48)
A moze ktos przypadkiem szedl i znalazl  Navaro.
*


Navarro jest w tak nieprzyjemnej okolicy, ze raczej tam sie nie chodzi. Pozatym patrole dbaja o to by intruzi tam sie nie zjawiali...

Napisany przez: Nurgle 27-04-2007, 21:32

QUOTE(Albert115 @ 27-04-2007, 17:00)
Jeszcze moze zabic Chrisa i dostac sie przez klape w stodole  czy cos takiego a potem zalozyc PA i wtedy nikt nie rozpozna ze jest dzikusem to chyba najbardziej prawdopodobne rozwiazanie.
*

Rób mniejsze odstępy w tekście!!!

myślisz że pojedynczy dzikus wlazł by sobie tak o do bazy wojskowej i nie bał by się że go odkryją i zabiją? Chyba od drabinki a zbrojownią jest kawałek drogi a na pewno mijamy kilku strażników z plazmami którzy widząc obdartego dzikusa na pewno otworzą ogień w jego kierunku, chyba

Napisany przez: Zoor 27-04-2007, 22:06

Naprawdę wierzycie w to, że Navarro było aż taką tajemnicą? Latające vertibirdy, okazjonalne strzały z broni plazmowej, znikający zapewne w tej okolicy dzikusi i tak dalej... wszystko to musiało wytworzyć przekonanie u miejscowej ludności, że coś tam się znajduje. Ci mądrzejsi mogli się swojego domyślić. Poza tym Metzger chciał podsłuchiwać New Reno i Enklawę - więc zapoewne robił to wcześniej - i o Navarro prędzej czy póżniej dowiedzieć się musial po prostu.

Napisany przez: Squonk 28-04-2007, 00:10

@KeniG i Vermin
Założyć Wam nowy temat z tych postów? Pytam się jeśli macie zamiar prowadzić tą dyskusję w tym temacie - po co bajzel robić.

QUOTE(KeniG @ 27-04-2007, 16:12)
Tak samo może być z Enklawą która w może część społeczności pustkowi werbować mimo że jest to sprzeczne z ich główną doktryną.

No przecież Enklawa współpracowała z owymi "brudasami" - aby realizować swoje interesy. To łowcy niewolników, ludzie Salvatora, bandyci. Z tym, że - zważcie - że nie są to grupki zagubionych ludzi - dzikusów - żyjących z dnia na dzień. Są to ludzie, którzy dość dobrze sobie radzą w realiach Pustkowi.

QUOTE(Nurgle)
myślisz że pojedynczy dzikus wlazł by sobie tak o do bazy wojskowej i nie bał by się że go odkryją i zabiją? Chyba od drabinki a zbrojownią jest kawałek drogi a na pewno mijamy kilku strażników z plazmami którzy widząc obdartego dzikusa na pewno otworzą ogień w jego kierunku, chyba

Z tym, że nasz bohater nie jest typowym dzikusem - jak Sulik. I zważcie też, że pojęcie dzikusa w Falloutach to nie ktoś a'la murzyn z afrykańskiej dżungli. Bo widzę, że tak sobie tu rzucacie tymi określeniami na lewo i prawo.

To potomek białej/latynoskiej/czarnej ludności zamieszkujący powojenną Kalifornię. Którego - owszem - trochę "spsiało" życie na popromiennych Pustkowiach wink.gif

Nasz bohater wywodzi się z "czystych" ludzi z Krypty 13. Ma też coś nie coś we łbie - w końcu jego dziadkami/rodzicami mogli być mieszkańcy Krypty.

Napisany przez: Keldorn 29-04-2007, 00:22

Ojciec Chosen One'a był przecież człowiekiem ze Schronu 13, więc Chosen nie jest typowym dzikusem choć urodził się na Pustkowiach. Członkowie Enklawy mogli też się rekrutować z New Reno - przecież Enklawa handlowała z tamtejszymi rodzinami mafijnymi.

Napisany przez: Albert115 29-04-2007, 00:28

Oczywiscie ze jest nietypowy ale wyglada jak dzikus.

Napisany przez: Vermin 29-04-2007, 00:45

I prawdopodobnie posiada jakieś plemienne tatuaże lub znamiona - coś na kształt takich, jakie mają Narg, Mingan czy Chitsa.

Zdaje się z tego względu niektórzy NPC rozpoznają 'tubylcze' pochodzenie PG.

Napisany przez: guest F2 29-04-2007, 14:50

QUOTE
kilku strażników z plazmami którzy widząc obdartego dzikusa na pewno otworzą ogień w jego kierunku, chyba

Moja postac jak wracała do navarro żeczoną drogą w PA to włączył się alarm......

Owszem - mogło do tego dojść - ale to nie jest tematem tej dyskusji. Dostajesz upomnienie i prośbę byś bardziej merytoryczniej się wypowiadał

Napisany przez: Baksio 29-04-2007, 18:18

Enklaw musiało rekrutować ludzi z zewnątrz bo raczej nie przyleciało sobie od tak z dawno zamieszkanej platformy i już miało umiejętności pozwalające przeżć na pustkowiach przecież przedtem odżywiali sie rybami i tym co sobie wyhodowali nawet jeśli przywieźli jakieś zapasy to i tak nie mogli tak ciągnąc na dłuższą metę musieli sobie załatwić przewodników traperów i materiały do budowy Navaro a sami pewnie tez tego nie budowali tylko wzięli do tego tubylców kto wie może nawet kapitan ze statku pracował nad budowom Navaro i z powodu swoich nadzwyczajnych umiejętności trafił na platformę

EDIT: A o czyms takim jak kropka "."i przecinek "," nie uczyli w szkole?

Napisany przez: Nurgle 29-04-2007, 20:15

QUOTE(guest F2 @ 29-04-2007, 14:05)
QUOTE
kilku strażników z plazmami którzy widząc obdartego dzikusa na pewno otworzą ogień w jego kierunku, chyba

Moja postac jak wracała do navarro żeczoną drogą w PA to włączył się alarm......
*




ale my nie rozmawiamy tu o rozgrywce, ale bardziej o świecie gry

Napisany przez: Aria 06-05-2007, 16:11

Ale przecież pancerz wspomagany przy odrobinie szczęścia da się zdobyć jeszcze przed wejściem do Navarro, od kupców w RNK czy SF chociażby, tak więc z Chrisem nie rozmawia jakiś tam dzikus, tylko postać w pancerzu wspomaganym, i kiedy dojdziemy do magazynu na poziomie -1, koleś nam każe wymienić ten stary złom na ulepszony pancerz wspomagany w zbrojowni. Tak więc ... ^^

Napisany przez: dogmeat 06-05-2007, 16:16

Tak normalnie to zdaje mi się, że gdyby Cris zobaczył postać w PW to by wezwał ochronę wink.gif
W końcu z tego pancerza korzystało Bractwo Stali.

Napisany przez: Aria 06-05-2007, 16:20

Na enklawie jest sporo gości w PW ;]

Napisany przez: Vermin 06-05-2007, 16:27

QUOTE(dogmeat @ 06-05-2007, 16:31)
Tak normalnie to zdaje mi się, że gdyby Cris zobaczył postać w PW to by wezwał ochronę wink.gif
W końcu z tego pancerza korzystało Bractwo Stali.
*



Tego pancerza używa(ła) Armia Stanów Zjednoczonych.

Napisany przez: Shadox 25-05-2007, 12:17

Nowymi rekrutami w Navarro mogli być żołnierze z baz wojskowych. W końcu kilka musiało istnieć podobnych do SAD ciągle prosperujących. Nawet w zakończeniu NCR mówią że wojsko przejeło miasto a uciekinierzy Enklawy tam podróżowali.

Napisany przez: Deat(c)hClaw 25-05-2007, 12:24

Nawet gdyby jakas baza przetrwala na ladzie, Enclave nie uznawaloby jej zalogi za swych ludzi... Przeciez kryterium oceny jest jasne. Ci ktorzy podczas wojny byli na ladzie sa mutantami. Ci ktorzy schronili sie na platformie sa czysci...

Napisany przez: Squonk 25-05-2007, 12:50

QUOTE(Shadox @ 25-05-2007, 11:32)
Nowymi rekrutami w Navarro mogli być żołnierze z baz wojskowych. W końcu kilka musiało istnieć podobnych do SAD ciągle prosperujących. Nawet w zakończeniu NCR mówią że wojsko przejeło miasto a uciekinierzy Enklawy tam podróżowali.
*


Jak tak czytam wypowiedzi co niektóych userów to wydaje mi się, że oni nie wiedzą w jaką grę grają biggrin.gif No chyba, że co dopiero zaczęli...

Jakie bazy i jakiego wojska? Armii Stanów Zjednoczonych? A czy dziś są gdzies bazy np. carskiej Rosji? Przecież kilkadziesiąt lat po wojnie, ludzie dawno by mieli w dupie słuchanie się swoich przełożonych w Pentagonie. Zwłaszcza, że większość z nich spieprzyła na platformę i nie wyściubiała stamtąd nosa, jeśli nie było potrzeby.

A bazy wojskowe jak już - to na pewno wyewoluowały by w coś a'la placówki Bractwa Stali. W sensie, że "mamy broń, mamy wyposażenie, mamy zapasy - to jakoś się urządzimy".

Może gdzieś przetrwaliby jacyś fanatycy czekający na "prezydenta Stanów Zjednoczonych na białym koniu". Ale to też mało prawdopodobne, z uwagi na decentralistyczne poglądy panujące w USA.

Napisany przez: Angela 27-07-2007, 14:41

QUOTE(Squonk @ 15-04-2007, 23:02)
Zaznaczam, że dobrze nie pamiętam, tego fragmentu gry. Mnie samemu, zawsze jakoś ciężko szło "słowne" przekonanie go do tego  tongue.gif
*



Słownie się da, tylko trzeba sie do bazy wybrać samemu i Combat Armorze biggrin.gif

QUOTE(BoS_kunajk @ 27-04-2007, 21:16)
QUOTE(Albert115 @ 27-04-2007, 13:48)
A moze ktos przypadkiem szedl i znalazl  Navaro.
*


Navarro jest w tak nieprzyjemnej okolicy, ze raczej tam sie nie chodzi. Pozatym patrole dbaja o to by intruzi tam sie nie zjawiali...
*



Navarro, Sierra Army Depot i Vault 13 to lokacje, do których można sie dostać poprzez rozmowę z kimś, wykonanie questu bądź przeszukanie bazy danych biggrin.gif Nigdy nie trafiłam do tych lokacji przypadkowo.

Grr... Jako "czepliwy wrzód na tyłku" biggrin.gif zwracam uwagę, że nie piszemy dwóch postów pod rząd. Jednak z uwagi na "subiektywne" podejście w ocenie tego zdarzenia, udzielam Tobie publicznego pouczenia z wpisaniem do akt. Jak już to używamy opcji edycji przy dodawaniu nowej rzeczy do poprzednio napisanego posta.

Squonk

Napisany przez: Nurczi 30-07-2007, 20:06

Wiecie państwo? Tak sobiem myślem,czy my tu mamy dorobić filozofię do jakiegoś tematu ,czy mamy odtworzyć sposób myślenia twórców?
Bo w sumie to się troszkę zakręciłem czytając ten temat...
Niektóre wujaśnienia są świetne!!! Ale wątpię by twórcy naprawdę na to wpadli i czy sami tak to widzieli...
Ktoś tam wspomniał (wybaczcie sklerozę) ,że Enklawa mogła prowadzić akcję dezinformacyjne i ,że np.naukowcy mogli pomyśleć ,że skoro ktoś mówi o jakiejś "bazie na północy" to pewnie jest to coś tajnego i lepiej się tym nie interesować... ale przecież ,jeśli taka baza miała by być tajna to tylko debil by zdradził ,że takie coś w ogóle istnieje ,a niepokój naukowców byłby nieuzasadniony bo przecież kiedy ktoś mówi o istnieniu czegoś co jest tajne to to "coś" traci status "tajne"...
Tak mi się wydaje...

Napisany przez: Raptor 30-07-2007, 20:25

Huh to ze Enklawa rekrutowala jakichs co bystrzejszych ludzi z pustkowi nie oznacza ze od razu pozwalano im leciec na platforme. Sadze ze przydzielano ich do Nawarro aby wspomoc ta baze i ograniczyc straty wsrod czystej populacji (ich musialo byc jak najwiecej aby zaludnic ziemie). Dodatkowo tacy ludzie ulatwili by kontakt z NR i handel chemikaliami. Gdyby plan wykorzystania FEV sie powiodl to albo nie dano by im antidotum albo strzelono w plecy, eliminujac zmutowane jednostki.

Napisany przez: Interfector 03-11-2007, 23:41

Jak dla mnie to numer z akcją dezinformacyjną i z późniejszym pozbywaniem się "mutantów" jest dobre.
A tak co do tej "bazy na północy która traci tajny status" smile.gif to ostatecznie nie wiesz gdzie to jest. Wiedza że jest gdzieś na północy to jeszcze nie wszystko. Nie wiesz jak daleko jest baza i nie znasz dokładnego kierunku. W końcu "pomiędzy" północnym wschodem a północnym zachodzem jest spora przestrzeń.
A co do combat i power armor. Mają hełmy więc też średnio widzisz czy ktoś jest "dzikusem". A definicja słowa "dzikus" zależy od poglądów. Ostatecznie kiedy bohater trafia do navarro to (według scenariusza) jest już dosyć obyty w świecie. Aha, ja chodziłem po navarro w combat armie bractwa (za drugim czy trzecim razem, bo za pierwszym to w combat armor mk II) i jakoś nikt mnie nie atakował.
Jest jeszcze jedno wytłumaczenie... NA enklawie można było w końcu "produkować" małych rzeźników (czytaj: "przyszłych żołnierzy enklawy") na potęgę. tongue.gif

Napisany przez: el_g 04-11-2007, 19:18

Interfector -> sporo miejsca, gdzie moglaby byc tajna baza jest tylko miedzy polnoca a polnocnym wschodem, bo na zachodzie jest ocean. No chyba, ze placowka znajdowala by sie na lub pod woda.
Co do rekrutowania "mutantow" wydaje mi sie, ze byli mile widziani, przynajmniej ci zdrowsi, sprawniejsi, madrzejsi, obyci w postnuklearnym swiecie. Przynajmniej do czasu swiatowej eksterminacji. Watpie, zeby ktorykolwiek z nich zaslozyl na szczepionke. Bo rownie dobrze moznaby ja przerobic i wystrzelic zamiast wirusa...

Napisany przez: MattBaker 04-11-2007, 19:37

No, może niektórzy zasłużyli. Taki Franek...

Napisany przez: Zoor 04-11-2007, 20:46

Tak, ale Franek miał po pierwsze odpowiednie pochodzenie, po drugie szerokie plecy (dosłownie i w przenośni wink.gif), a po trzecie wreszcie - naukowcom był potrzebny odpowiedni osobnik do eksperymentów... Chociaż kwestia tego, czy otrzymałby szczepionkę, czy też nie, też jest dyskusyjna - gdyby tak jakimś cudem zmienił swoje nastawienie do rządu, to zrobiłby niezły bigos... więc chyba lepiej pozbyć się kłopotu zawczasu. Na co komu maszyna do eksterminowania wszystkiego, co się rusza, skoro poza prawomyślnymi nic już nie zostanie.

Napisany przez: Jeremski 28-04-2009, 15:34

Dla mnie strażnik przy Navarro myślał, że po prostu jestem rekrutem, który wyszedł zwiedzić okolicę a nie dostał przydziału na PW... A rekrutów z Pustkowi mogli rekrutować w tajemnicy przed dowództwem, przecież nie wszyscy uznawali, że "mutantów" trzeba zabijać (bynajmniej nie od razu) np. żołnierz będący na 1 piętrze Enklawy podczas ucieczki. Jak powiedziałem mu, że jestem "mutantem" to nie wyciągnął od razu broni.

Napisany przez: Chaos 19-05-2009, 10:43

Sądzę, ze Enklawa nie rekrutowała by nikogo spoza platformy. Po prostu było by to nieopłacalne. Zauważcie, że Enklawa dysponuje dużą siłą ognia, najskuteczniejszymi pancerzami na cały zachodnim wybrzeżu, lataczami (będącymi ogromna przewagą nad wszystkimi innymi organizacjami), prawie ukończonym FEV2 (dobrze pamiętam?) i, na litość bogów, FRANKIEM HORRIGANEM! Nie potrzebują niepewnych jednostek, które mogły by ujawnić położenie ich placówek (oczywiście o ile istniało więcej niż jedna), ich słabe punkty, nowinki techniczne (tak jak to zrobił CO dla BOS) czy po prostu uciec z ich wyposażeniem, narażając na duże straty. Tak na prawdę jedyne na co mogła sobie pozwolić Enklawa to handel z mutkami (narkotyki zapewne potrzebne były do badań nad FEV, zaś niewolnicy są idealnymi królikami doświadczalnymi).

A co z mieszkańcami krypt? Byli królikami doświadczalnymi. Mimo swojej 'czystości rasowej' nie byli ważniejsi od zniewolonych mutków. Mieszkańcy platformy czuli swoją wyższość nad nimi, w końcu to oni mieli oczyścić świat z mutków i odbudować ludzką cywilizację. Mieszkańcy krypt byli idealnymi próbkami kontrolnymi.

Jeśli chodzi o Navaro... Hmm... O ile mnie pamięć nie myli to ta placówka została zbudowana 'nie dawno' dlatego mogła mieć jeszcze problemy z wszelkimi systemami, spisami rekrutów itp. CO wykorzystał sytuację i wrobił wszystkich tongue.gif Ewentualnie mogli go uznać za zastępcę Chrisa. W końcu zarówno Chris jak i CO byli ubrani jak normalni mieszkańcy pustkowi.

PS. Myślę, ze Navaro zbudowali niewolnicy porwani przez Enklawę tak jak to było w przypadku odkopania MB.

Napisany przez: Jeremski 19-05-2009, 17:25

Cóż, Enklawa mogła używać "mutantów" jako mięsa armatniego... Przecie w 1017 podczas oblężenia Niemczy, Cesarz Henryk II (wróg pogaństwa) miał posiłki pogańskie, a III Rzesza "używała" UPA do zabijania Polaków. Takie rzeczy zdarzały się w historii...

Napisany przez: Chaos 19-05-2009, 20:56

Zauważ, że Enklawa nie miała potrzeby wspierania się kimkolwiek. Nawet niewielki oddział był tak dobrze wyposażony, że mógł by z łatwością zmasakrować przeciętne miasteczko bez większych strat. Do tego Frank będący swoistym One-Man(Mutant)-Army tongue.gif

Poza tym, jak sądzę, Enklawie zależało by na utrzymywaniu jej działań w tajemnicy (oczywiście na tyle na ile było by to możliwe).

Napisany przez: Zoor 19-05-2009, 22:25

Tja - tylko że istnienie i działania Enklawy były na Pustkowiu tajemnicą poliszynela, skoro każdy, kto miał radio, mógł słuchać sobie ichnich transmisji. ale poza tym - jasne, tajemnica przede wszystkim - szczególnie, jeśli handluje się z Salvatorami, lata nad połową Zachodniego Wybrzeża, w każdym większym mieście żyją dezerterzy, a ghule z Gecko przy odrobinie szczęścia mogą sobie pogadać z US Army...

Napisany przez: Chaos 19-05-2009, 22:35

Cóż, nie każdy miał radio. Salvatore starali się utrzymać swe transakcje z Enklawą w tajemnicy. Poza tym kto by komu uwierzył w latające maszyny? Nikt wtedy nie dysponował taką technologią. Większość osób by stwierdziło, ze świadek wypił za dużo gorzałki i mu się przywidziało wink.gif

Napisany przez: Zoor 19-05-2009, 23:15

Ale więcej ludzi musiało widzieć takie maszyny (gdzie to dało się zasłyszeć takie plotki - w Redding?). Z kolei Salvatore kiepsko utrzymywał interesy z Enklawą w tajemnicy, skoro wiedziały o nich nawet dzieciaki Wrightów.

Napisany przez: kap. Mato 30-05-2009, 22:55

Interesującą sprawą jest równierz możliwość połączenia się enklawą z terminala w elektrowni atomowej w Gecko, pamiętam jak gość z Enklawy gadał że wyśle tam latacze, do tej pory lecą... A tak naprawdę czy komuś się zdarzyło by enklawa zrobiłą coś w sprawię tego połączenia?

Napisany przez: Zoor 31-05-2009, 00:01

Planowano takie rozwiązanie, jednak w ostatecznej wersji gry się nie znalazło. W Restoration Packu/Modzie/whatever można natknąć się na enklawistyczną grupę uderzeniową po wyjściu z Gecko, ale można ich spławić dobrą gadką wink.gif.
Poza tym, być może ten żołnierz, z którym się rozmawia, po prostu postanowił tylko postraszyć Wybrańca, żeby ten dał mu święty spokój wink.gif.

Napisany przez: DrapiChrust 31-05-2009, 11:05

Taaa, w Restoration PROJECT jest taka opcja. A koleś nie brzmiał jakby to miała być pusta groźba... z tego co pamiętam to wcześniej się to nie działo przez wadliwy skrypt...

Napisany przez: Zoor 31-05-2009, 11:13

QUOTE
Restoration PROJECT

O właśnie - tego słowa mi brakowało wink.gif. Ale nie było też opcji, żeby na koniec wyświetliło, że Gecko zostało zrównane z ziemią przez Enklawistów. Przynajmniej nie przypominam sobie, żebym gdziekolwiek o tym słyszał/czytał.

Napisany przez: DrapiChrust 31-05-2009, 14:46

Może dlatego że Enclave zostało niemal doszczętnie zniszczone?? A nawet gdyby to dlaczego akurat Gecko?? Ten patrol szukał jednego gościa a nie całego miasta...

Napisany przez: Zoor 31-05-2009, 15:15

Virtibirda wysłali przecież przed wysadzeniem platformy wiertniczej w powietrze, a biorąc pod uwagę to, że wiedzieli jedynie skąd dobiega sygnał, a nie widzieli nawet rozmówcy i pamiętając o metodzie "najpierw strzelaj, potem pytaj" (zresztą sam żołnierz wspomina, że patrole w vbirdach głównie strzelają, ewentualnie potem przesłuchują jeszcze niedobitki), można przypuścić, że Gecko wyrżnęliby w całości - tyle ghuli w jednym miejscu - toż to gwałt na czystej ludzkiej rasie gunthug.gif.

Napisany przez: tntdude 12-07-2009, 16:01

Swoją drogą w finalnej wersji gry mogłoby się to pojawić xD Enklawa wybija całe miasto, niedobitki oskarżają o to nas i karma leci w dół xD

Napisany przez: Ghoster 13-07-2009, 10:49

Gdyby Enklawa zniszczyła Gecko, uzyskałaby pewnie władzę nad całą Kalifornią, zakładając, że nie było więcej takich elektrownii.
Wszystkie miasta musiały być zasilane przez elektrownię w Gecko, bo inne po prostu nie miały takich pokładów energii, musieli korzystać z pomocy Siłowni Ghuli.
Jeśli Enklawa rozwaliłaby to, mogliby rozwalić całą cywilizację w Kalifronii i rozpocząć coś w stylu najazdu, i w końcu zacząć realizować swoje upragnione "wybicie mutantów". Jednak to by zniszczyło fabułę F2, możnaby powiedzieć, że ten gość Enklawy chciał go po prostu nastraszyć.
Wracając do tematu:
Baza wcale nie musiała leżeć na północy, ktoś, rekrut konkretniej, z innej bazy, mógł być po prostu kimś, kto chce sprawdzić co się dzieje w tej "podległej" bazie. Ten ktoś wcale nie musiał mówić, gdzie leży baza, mógł powiedzieć, że leży w Chinach. xP
A rekruci nie mogliby przychodzić w grupach, bo jeśli ktoś by tam był świadkiem, na pewno by się tego domyślił, a przy przychodzeniu pojedyńczo łatwiej takiego człowieka ukryć.
Rekruci mogli pochodzić z Krypt, jeszcze nie otwartych. Takiej np. Krypty 13, w której wybili mieszkańców. Mogli przecież wybić część, część wziąć do niewoli na Platformę, a część wcielić w szeregi swojej armii.
W okolicach Navarro nie było żadnych miast w świecie Fallouta, z tego co wiem, może jakieś okoliczne wioski tubylcze, ale tacy ludzie, posyłając tribali w tamtym kierunku, którzy by nie wracali, raczej by to uznali za jakieś "Złe duchy", którym nie wolno przeszkadzać.
A nikt nie powiedział, że oni tak odrazu chcą wybijać wszystkie mutki na potęgę. Przecież sami stworzyli mutka, Franka. Mogliby przecież wykorzystywać mutantów nienapromieniowanych w silnym stopniu jako króliki doświadczalne, zupełnie jak Franka.
A i nikt nie powiedział, że Frank jest jedynym takim przypadkiem, przecież wielu ludzi pracowało przy wykopaliskach. : P

Napisany przez: Zoor 13-07-2009, 17:00

Co do Gecko - inne miasta czerpiące energię z elektrowni ghuli? a gdzie tu linie przesyłowe ciągnące się przez kilkaset mil w każdą stronę? Jedynie VC było zdolne do podłączenia się, a i tak w innych miastach musialy być jakieś źródła prądu, na przykład miniaturowe reaktory. Uran kupowało się w Broken Hills i jakoś to szło wink.gif. Zniszczenie elektrowni w Gecko co najwyżej zadowoliłoby trochę VC, a nie dało władzę nad całym tym terenem.

QUOTE
Rekruci mogli pochodzić z Krypt, jeszcze nie otwartych. Takiej np. Krypty 13, w której wybili mieszkańców. Mogli przecież wybić część, część wziąć do niewoli na Platformę, a część wcielić w szeregi swojej armii.

Mieszkancy Krypt byli zwięrzątkami doświadczalymi, to ludzie zamieszkujący na Platformie byli jedyną szansą ludzkości wink.gif. Zresztą nie są znane jakieś nieotwarte Krypty w okolicy Kalifornii, więc pomysł chyba upada wink.gif.

QUOTE
A nikt nie powiedział, że oni tak odrazu chcą wybijać wszystkie mutki na potęgę. Przecież sami stworzyli mutka, Franka. Mogliby przecież wykorzystywać mutantów nienapromieniowanych w silnym stopniu jako króliki doświadczalne, zupełnie jak Franka.

Frank był wypadkiem przy pracy, Enklawiści własciwie nawet nie uważali go za człowieka po tym, jak zmutował. był po prostu wielką maszyną do zabijania.

QUOTE
A i nikt nie powiedział, że Frank jest jedynym takim przypadkiem, przecież wielu ludzi pracowało przy wykopaliskach. : P

Ano. I albo zostali wybici, albo zostali w Mariposie, dając początek nowej generacji mutantów (tych, co tłukły się z kpt. Picardem). Zresztą to najprawdopodobniej byli jeńcy wojenni (czyt. niewolnicy wink.gif), a nie Aryj... znaczy się amerykanie wink.gif.

Napisany przez: Ghoster 13-07-2009, 22:04

QUOTE
a gdzie tu linie przesyłowe ciągnące się przez kilkaset mil w każdą stronę?

Co to za problem pociągnąć kabelek przez kilkaset mil?
I jakbyś miał taką sSiłownię zdolną zasilać pustkowia, nie wykorzystał byś szansy na wzbogacenie się?

QUOTE
Jedynie VC było zdolne do podłączenia się

Czym się różni kabelek Ghuli z Gecko od kabelka ludzi z VC?

QUOTE
innych miastach musialy być jakieś źródła prądu, na przykład miniaturowe reaktory.

Myślisz, że takie malutkie elektrownie byłyby w stanie uciągnąć takie New Reno? Te wszystkie neony, kasyna, bary, nie bary, działające 24 godziny na dobę przez parę lat. Myślisz, że jakaś tam mała elektrownia uciągnęła by to? A prócz tego, wiele miast nie miałoby energii na to, takie chociażby Broken Hills. Po coś z Gecko handlowali tym uranem. Żeby przetworzyć ten uran na energię.

QUOTE
Mieszkancy Krypt byli zwięrzątkami doświadczalymi, to ludzie zamieszkujący na Platformie byli jedyną szansą ludzkości

Nikt nie powiedział, że nie można nająć kogoś z pustkowii, a potem mu nóż w plecy wbić.

QUOTE
Zresztą nie są znane jakieś nieotwarte Krypty w okolicy Kalifornii, więc pomysł chyba upada

Co z tego, że nie są znane? To wcale nie znaczy, że ich nie ma. Na pewno było w Kalifornii mnóstwo krypt. Musiało być.

QUOTE
Frank był wypadkiem przy pracy, Enklawiści własciwie nawet nie uważali go za człowieka po tym, jak zmutował. był po prostu wielką maszyną do zabijania.

Co nie zmienia faktu, że był mutantem. Może na sterydach, może na psycho, może nawet na radach, kto wie. Ważne, że mutantem był, a skoro był, to Enklawa wiedziała, że można mutków wykorzystać jako broń, jeśli nie ma zagrożenia napromieniowania reszty Enklawy.

QUOTE
Ano. I albo zostali wybici, albo zostali w Mariposie, dając początek nowej generacji mutantów (tych, co tłukły się z kpt. Picardem). Zresztą to najprawdopodobniej byli jeńcy wojenni (czyt. niewolnicy ), a nie Aryj... znaczy się amerykanie

Jednak istnieje szansa, że znalazł się ktoś taki jak Frank i tak samo jak Frank zmutował i został dostarczony na Enklawę. Może i nie zmutował tak bardzo, ale możliwe. xP

Napisany przez: Feanor 15-07-2009, 15:03

Tak gwoli ścisłości, istniały inne placówki Enklawy poza samą ich główną siedzibą i Navarro... chociażby w szóstej biblii jest wspomniane że:
-Dr. Henry w nich pracował.
-Schreber chciał przenieść Henry'ego do innej placówki.

QUOTE
Dr. Henry used to work with the Enclave cyber-genetic research program at the Poseidon oil rig and at various other Enclave installations

QUOTE
Dr. Henry was arguing with Schreber at the Navarro base about the mutation problem for the five billionth time when Schreber, in a fit of anger, told Henry he was going to recommend that Henry be transferred to another Enclave facility where he would be put to work on cybernetic maintenance(the equivalent of cybernetic janitorial duty).

Więc sam nie widzę przeciwwskazań że z jednej takiej placówki, który była tylko czysto technologiczna, by wynaleźć nowe pierdoły które sprawią że pokonanie mutantów (czyt. wszystkich, nie ich) będzie łatwiejsze, przybył rekrut do Navarro, można by wręcz powiedzieć bazy do wszystkich ważniejszych operacji.

Dlaczego zaś w pojedynkę?
-Łatwiej takiej osoby nie zauważyć, nie nabrać podejrzeń że tam właśnie taka placówka istnieje.
-Mieli przychodzić pojedynczo to przybywają, takie już zarządzenie dowództwa. To jak się spierać dlaczego Frank miał dwóch przydupasów a nie dwudziestu.
-Zresztą Enklawa nie posiada aż tylu ludzi, a pewnie te inne placówki/bazy czy jak są na tyle małe że pojedyncza osoba to w sam raz.
QUOTE
Tylko dlatego, że jest on taki głupi, że w to uwierzy?

Chociażby dlatego że takie było jego zadanie, przyjmowanie nowych rekrutów. W sumie co się dziwić... jak zobaczył kolesia w PA czy w stroju krypt pomyślał że swój. Nie pierwszy lepszy w takim stroju wie co to Enklawa i że tacy mają tu swą bazę. Błąd Chrisa w pełni uzasadniony, a on sam nie był w tych sprawach jakimś gościem co wszystko wie. Dali mu pracę to ją wypełniał, nie pytając się o to czy tamto.
QUOTE(Zoor)
Więc być może istniały też inne bazy oprócz Navarro - a wokół nich mógł mieszkać personel cywilny, ich rodziny czy coś w tym stylu.

Popieram. Jakiś dzieciak dorasta, to go wysyłają do Navarro, by oddał się służbie w sprawie jedynej słusznej racji, za Prezydenta Richardson'a i Stany Zjednoczone Ameryki!

Powered by Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)