Portal | Blog | Album | Chat
IPB

Witaj GOŚCIU ( Zaloguj się | Rejestracja )

 
Reply to this topicStart new topicStart Poll

Drzewo · [ Standardowy ] · Linearny+

> Moj tekścik..., by Mikiel

post 05-11-2007, 12:03
Post #1




SHM-0
Group Icon
Grupa: Obywatel
Postów: 171
Nr użytkownika: 4 379
Dołączył: 24-04-2007

Nie jest zwiaany z Fallem i nie bardzo wiedzialem gdzie to wrzucic wiec wyladowal tutaj ;)


Wybór




Mężczyzna oparł się o murek na dachu, postawił przed sobą walizkę i z namaszczeniem ją otworzył...

Kobieta, podeszła do kasy i zaczęła kłaść zakupy na lade...

Jego oczom ukazał się obraz, który niejednego człowieka by przeraził, on tylko uśmiechnął się z uczuciem, w końcu widok ten towarzyszył mu od kilkunastu lat.

- Kasiu! - ktoś ją wołał, odwróciła się i zobaczyła swojego przyjaciela z pracy.
- Cześć Tomek, co u ciebie słychać?
- Wszystko w porządku, Ania za niedługo urodzi, juz się doczekać nie mogę, w końcu będę ojcem. - Mężczyzna uśmiechnął się z rozrzewieniem.

Kolejka powoli przesuwała się do przodu, minuty mijały...

Powoli, z namaszczeniem wyciągnął swój ukochany karabin wyborowy Remingtona, dokręcił dwójnóg i lunetę. Cieszył się, że będzie to już ostatnie zlecenie, ciągłe życie w trasie, od zlecenia do zlecenia coraz bardziej go irytowało. To prawda, płacili mu bardzo dużo ale on też miał uczucia, też był człowiekiem i miał swoje marzenia. Te bzdury, które dziennikarze wypisywali na jego temat nawet w połowie nie były zgodne z prawdą...

- Słyszałaś o tym płatnym zabójcy, nazwali go duch, pewnie dlatego że nikt go nie widział.
- Prędzej czy później go znajdą.
- Podobno jest gdzieś w Europie.
- Tak, może czycha na kogoś z nas. - Kasia uśmiechnęła się z przekąsem.
- Na mnie nie ma powodu polować, ale na twoim miejscu bym uważał, tym artykułem o diamentach z Afryki narobiłaś sobie wrogów. Nie mówie o jakiś jubilerach, chociaż i oni powinni cię nienawidzieć, sprzedaż im spadła na łeb na szyję. - Tomek wyglądał na przekonanego do swojej racji.
- Nie gadaj głupot, pewnie i tak nikt tego nie czytał. - Kolejny ironiczny uśmiech zagościł na ustach kobiety.

Kolejka przesunęła się do przodu, czas płynął nieubłaganie...

Dokręcił tłumik i wyjął swoją zapasową broń, broń która nieraz uratowała mu życie w czasie ucieczki. Zgrabny Walther leżał mu w dłoni jakby od zawsze było to jego miejsce. Przez 15 lat, podczas których zabił 137 osób ani razu nikt nie podał chociażby rysopisu, który by go przypominał. Sześć osób go widziało, był to ostatni widok w ich życiu. Oczywiście ludzie pośród których żył na codzień nie mieli pojęcia czym się zajmuje. Ale kogo by interesowało co robi bogaty biały mężczyzna mieszkający na Hawajach. Po latach wrócił do swego rodzimego kraju by zakończyć tu swoją karierę. Oparł dwójnóg o murek, walthera włożył za pasek i powoli położył się na brzuchu.

Ekspedientka skasowała kolejną osobę i teraz popatrzyła wyczekująco na Kasie.
- Kurde, zapomniałem o odżywkach dla Ani.
- To ja poczekam na ciebie przed wejściem - Kasia uśmiechnęła się i podeszła do ekspedientki.
- Dobra będę za pare minut. - Tomek odszedł pośpiesznie.

Sprzedawczynie zaczęła kasować produkty...

Spokojnie obejrzał okolicę przez lunetę po czym nakierował ją na wejście do supermarketu, wykalibrował widok i zaczął spokojnie oddychać. Oddech jest najważniejszą rzeczą przy precyzyjnym strzale, ręka nie mogła mu zadrżeć, nigdy nie zmarnował więcej niż jedną kulę na ofiarę...

Kasia zapłaciłaza zakupy i skierowała się w stronę wyjścia...

Mrugnął kilka razy oczami żeby poprawić ostrość widzenia...

Automatyczne drzwi otworzyły się przed nią, wyszła ze sklepu, schyliła się żeby poprawić nogawkę dżinsów...

Zobaczył swoją ofiarę, poprawiała coś przy spodniach. Puls nieznacznie mu przyspieszył. Zabijał wiele razy, w większości byli to lokalni politycy, biznesmeni którzy komuś podpadli albo członkowie mafii. Teraz miał zabić dziennikarkę, która nieświadomie naraził się światu którego nawet nie znała, o którym mówiło się tylko wtedy gdy kolejna wojna domowa rozdzierała kolejne państwa...

Powoli wyprostowała się i przeszła kilka kroków żeby nie tarasować przejścia...

Krew w nim stężała, nie mógł uwierzyć w to co zobaczył, palec mimowolnie zadrżał na spuście. To niemożliwe, przecież to nie może być prawda. :cenzura:. Widział dokładnie jej twarz, nie zmieniła się bardzo przez te kilkanaście lat. Stała się tylko jeszcze bardziej kobieca. Miał zabić swoją dawną miłość, miłość która do teraz nie przeminęła i nachodziła go w snach.

Kasia rozglądała się po okolicy w poszukiwaniu znajomej twarzy...

:cenzura:. Pamiętał doskonale te chwile spędzone razem w parku, gdy obejmował ją a ona kładła mu głowę na ramieniu. Pamiętał jej zapach, jej gładką skórę, te wszystkie niezapomniane noce i poranki gdy budził się obok niej ze świadomością, że nigdy nie pokocha żadnej innej kobiety tak mocno, tak totalnie. Później on wyjechał za granicę, rozstanie było ciężkie, ale wierzył, że to będzie tylko kilka miesięcy. Trafił do Legii Cudzoziemskiej, osłużył 5 lat i zdezerterował, nie mógł znieść myśli że jest jakimś nieznaczącym pionkiem na szachownicy świata. Zaczął wynajmować swoje usługi tym którzy dobrze płacili i nie zadawali pytań...

Głęboko odetchnęła powietrzem przesyconym spalinami i zapachami z pobliskiej pizzeri...

:cenzura:. Jest profesionalistą, musi wykonać robotę, przyłożył oko do lunety i spokojnie wycelował, palec powoli zwiększał nacisk na spust. W tym momencie ona się uśmiechnęła a on ponownie odwlekł chwilę egzekucji...

Zobaczyła swoją przyjaciółkę w przejeżdżajacym autobusie, uśmiechnęła się i pomachała jej...

Jakiś szmer za jego plecami zmusił go do odwrócenia wzroku, w mgnieniu oka wyciągnął walthera i wycelował w źródło dźwięku. :cenzura:. To tylko gołąb, odłożył walthera na murek obok dłoni i ponownie spojrzał na swoją przeszłość... Jakiś mężczyzna do niej podszedł, na pierwszy rzut oka było widać że nie są ze sobą, po prostu znają się i tyle... Taką miał nadzieję... W tym momencie podjął decyzję, przecież to nic wielkiego a można zyskać tak wiele, spokój i ukojenie...

- To co idziemy? - Tomek podszedł do niej, w obu rękach trzymał torby wypchane po brzegi.
- No, chodź.

Huk wystrzału wdarł się w zgiełk panujący na ulicy... Gołębie poderwały się do lotu, przestraszone dźwiękiem którego nie znały... Bezwolne ciało spadło jakieś dwieście metrów od pary przyjaciół... Tłum ludzi począł się gromadzić wokół zwłok...

- Cholera, czemu nie wzięłam aparatu z domu, no nic kto inny dostanie premie. - Kasia uśmiechnęła się kwaśno.
- Chodź, zobaczymy to w wieczornych wiadomościach, pewnie kolejny desperat-samobójca. - Tomek nawet nie spojrzał w stronę zbiegowiska.
Odeszli w drugą stronę...

Przyjechała policja, spisała zeznania świadków, koroner stwierdził zgon na miejscu, jedyną rzeczą która go zdziwiła było to, że samobójca nie strzelił sobie w głowę tylko w serce... No cóż może to jakaś nowa moda pomyślał...

Dwa miesiące później monter anten wszedł na dach budynku i ujrzał coś co przyprawiło go o ciarki... Pospiesznie zadzwonił na policję... Karabin zabezpieczono i oddano do labolatorium, nikt juz nie pamiętał o samobójcy z kulą w sercu...

Spokój i ukojenie...



by Mikiel






User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post
post 05-11-2007, 12:44
Post #2




Schronowy Inżynier
Group Icon
Grupa: Trzynasty Schron
Postów: 2 626
Nr użytkownika: 1 923
Dołączył: 01-02-2005

Skoro jest to tekst to ląduje w Tablicy FanFic :)

-----

Choć tekst nie jest w "klimatach" to dobry jest :) Wyłapałem w nim parę literowych guł - ale jakby autro tak ze dwa razy go w te i wewte przeczytał raz jeszcze to by je wszsytkie wyłapał i poprawił - znaczy doszlifował go ;)

User is offlineProfile CardPM
Go to the top of the page
+Quote Post

Reply to this topicTopic OptionsStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:
 

Wersja Lo-Fi Obecna data i czas: 19-11-2019, 15:50