Help - Search - Member List - Calendar
Full Version: Co decyduje o klimacie jedynki?
SHAMO Fallout Community > Wszystko o Fallout'ach > Fallout 1
Pages: 1, 2, 3
Michajlo
Klimat 1 znacznie różni się od F2. Jak myślicie, jakie elementy o tym decydują?

Ja mam taką opinię -
* zaludnienie w F1 dużo mniejsze.
* świat w F2 jest już dość bardziej rozwinięty
* w jedynce mieszkasz w krypcie.
* postaci jest mniej, ale są bardziej dopracowane
* w 2 nie można wstąpić do Bractwa Stali!!!!!!!
* Power Armor Mark II to już przegięcie.
* pustynia to w jedynce pustynia, a nie dwa namioty i trzy wózki.
* no i oczywiście kultowy THE GLOW!
GluteK
Lepszy klimat w Falloucie 1 oddają:
- poczatek w krypcie (zdecydowanie) - nie ma to jak wyjść na wasteland po calym zyciu w schronie i wszystko jest takie nowe i intrygujące
- masz rację co do GLOW - brakowalo mi w Fo2 takiej lokacji (jeszcze jak sie ginelo od radiacji - mniam)
- bractwo stali - idziesz przez pustynie i zniszczone miasta a tu nagle bunkier - ostoja technologii
- ludzkosc powoli zbiera sie po zagladzie i ogolnie jest taki klimat świeżej postapokalipsy
- super mutanci to jest zaj.. przeciwnik i jeszcze ta intryga z dziećmi katedry
- jak w jedynce spotykalem floatery albo cantaury to naprawde mnie rajcowala walka z nimi
- deathclawy -> wg mnie wieksza legenda jest z nimi w jedyneczce
- i jeszcze mapa swiata - wspaniale oddaje klimacik (szczegolnie wokol the glow)
CDS_ZIBI
W ogóle nie ma co porównywać - F2 jest tak biedne pod względem klimatu w porównaniu do F1, że aż żal się nad tym rozwodzić. Ja powiem tylko tak :
- w jedynce jest realny klimat zniszczonego świata, który ledwoledwo podnosi się z upadku - ale nadal jest na kolanach. Natomiast w dwójce aż dziwne, że nie ma autostrad i internetu - po prostu skok technologiczny ogromny.
- w jedynce są kapsle
- w jedynce nie ma linionwego scenariusza - generalnie dochodzisz do The Hub, ale potem radzić sobie trzeba samemu. W dwójce jest tak : najpierw ciagle w prawo, potem ciągle w dół, potem ciagle w lewo i koniec... a w miarę poruszania się spotykasz lepsze uzbrojenie, a przeciwnicy są mocniejsi. Moim zdaniem pod tym względem jedynka wymiata - nie ma stopniowego wzrostu trudności, a wszystko zależy tylko od tego gdzie zdecydujesz pójść i jak bardzo się zagłębisz w badanie tego terenu.
- wszystko w jedynce było nowe, tajemnicze i człowiek pojęcia nie miał co ze sobą zrobić... gdy się siadało do dwójki, wszystko było oczaskane i mniej zaskakujące.
- w jedynce była jedna organizacja, która miała super-technologię. W dwójce jest ich d groma... dajcie spokój, żeby power armora kupować w sklepie? :/
SPEC
Z tymi PA to rzeczywiscie bylo nie "tego". Enklawa miala ich od groma.
Michajlo
Uwzględnię te sugestie w swoim modzie patrz: mody i modziki, kanały.
SPEC
Poza tym te losowe spotkania... Ale F2 byl dluzszy tongue.gif
GluteK
Ja losowych spotkan o lokacji w Fo1 wogole nie mialem jak gralem z LUCK 6.
Pech ale z tego co czytalem to wydaja sie o wiele bardziej klimatyczne niz te z 2 ktorych nie za bardzo trawię. Wg mnie niektore z nich psuja klimat dwojki co sprawia ze jedyneczka wydaje sie bardziej klimatyczna.

I jeszcze jedni m sie przypomnialo, a jest to ocean i wybrzeze w Fo1 ktore nizmiernie mnie intrygowalo. Zastanawialem sie co moze byc za wilka wodąi w niej samej. Sama perspektywa oceanu otaczającego wymarle kontynenty jest taka mroczna...
Kamil
CYTAT (CDS_ZIBI @ 17-09-2005, 17:33)
W dwójce jest tak : najpierw ciagle w prawo, potem ciągle w dół, potem ciagle w lewo i koniec... a w miarę poruszania się spotykasz lepsze uzbrojenie, a przeciwnicy są mocniejsi. Moim zdaniem pod tym względem jedynka wymiata - nie ma stopniowego wzrostu trudności, a wszystko zależy tylko od tego gdzie zdecydujesz pójść i jak bardzo się zagłębisz w badanie tego terenu.

Jeśli F2 jest liniowy to na tym świecie nie ma nieliniowych gier. Sprecyzuj lepiej o co ci chodziło.
CDS_ZIBI
Oczywiście że jest - niby można sobie iść gdzie się chce, ale gra nas kieruje w okreslonych kierunkach i zwykle idziemy według tego schematu, napotykając coraz to nowsze i lepsze uzbrojenie i mocniejszych przeciwnikówl. Daj spokój - najpierw spotykamy dzikiego myśliwego, który całe życie spędził w dziczy, ale ma 30 hp, a pod koniec profesorka, który w żciu nie wyjął nosa z komputera i ma 100 hp. Najpierw cywile mają po 20 hp, pod koniec po 80... tego w jedynce nie było - człowiek to był człowiek, mutant to był mutant, ghul to był ghul - kazdy miał swoją "średnią" i nie odchodziło się od niej, chyba że mieliśmy do czynienia z specjalnymi NPC.
Do tego kwestia tego coraz lepszego uzbrojenia itd. Mnie zastanawia, dlaczego akurat jakość uzbrojenia rośnie wraz z rozwojem gry - w F1 tego nie było... poszedłeśdo BOS, miałeś szansę na coś lepszego, poszedłeś do necropolis - trochę gorzej... zamiast miarowego rozwoju uzbrojenia był ośrodek (The Hub), skąd chodziło się w różnych kierunkach i w zależności od tego zdobywało zabawki.
A w F2 tak jak mówię - najpierw w prawo, potem w dół, potem w lewo... a jak pójdziesz nie tam gdzie trzeba to spotykasz gości z 3 razy wyższym hp i 10 razy lepszą bronią... czego nie zrozumiem nigdy... dlaczego raidersi na południe od Vault City mają po 70-80 hp, a raidersi z okolicy Den 30-40 ? :/
Kamil
CYTAT (CDS_ZIBI @ 21-09-2005, 01:46)

A w F2 tak jak mówię - najpierw w prawo, potem w dół, potem w lewo... a jak pójdziesz nie tam gdzie trzeba to spotykasz gości z 3 razy wyższym hp i 10 razy lepszą bronią...

W F1 tak samo mogłeś sobie polecieć na 2 lvl żeby pozwiedzać mape i wbić się na Military Base. A niepowinieneś się tam wtedy znaleść. W F2 tak samo możesz od razu zamiast na wschód pójść na południe (jak ja zrobiłem) i wkopać się na patrol z Navarro.

Pozatym to dosyć oczywiste że idzie się zawsze po wskazówkach jakie się ma. Jeśli wyruszając z Arroyo, wiesz że na wschodzie jest Klamath, to po cholerę nieuzbrojony i bez doświadczenia miałbyś się pchać na jakąś pustynię?

Zresztą w F1 jest jeszcze większy schemat Vault13 - Shady Sands - opusczony Vault ileś tam - Junktown - The Hub i dopiero z tamtąd idziesz gdzie chcesz. A przynajmniej zrobi tak każda osoba grająca po raz pierwszy.

Co do Raidersów - ci przy Den to zwykłe bandy które okradają podróżnych, a ci przy Vault City to zaprawieni w bojach najemnicy wynajęci przez Bishopa do okradania VC. Więc to chyba jasne że jedni będą lepsi od drugich.
CDS_ZIBI
hehe... no to widzę, że na wszystko masz odpowiedź ;] To jeszcze proszę powiedz mi, dalczego mysłiwi z początku gry mają mniej hp, niż naukowcy z enklawy.

A co do tej liniowości, to na początku poszedłem do The Hub boIan powiedizał mi, że tam można znaleźć najfajniejsze zabawki, że generalnie łatwo o pracę (kasa), sprzęt, to wybrałem się tam... Więc twoja teoria jest obalona ;p W F2 lokacje ujawniają się po kolei tak jak trzeba - Klamath, Den, Redding, Modoc, Vault City, Gecko, New Reno i Broken Hills, NCR i Vault 15, Vault 13, Military Base, San francisko i koniec... ofcoz są jeszcze różne małe lokacje, ale one sięraczej nie liczą tak bardzo (możę poza navarro).
No i w miarę odkrywania tych lokacji NPCe mają coraz wyższe skille, hp, cora lepszą broń - o ile to ostatnie można wytłumaczyć dość łatwo, o tyle wzrost pozostałych jest zagadką... tzn. jeśli patrzeć na klimat, bo de facto wiadomo o co chodzi.
W F1 nawet członkowie bractwa stali mieli po 50-60 hp, bo byli to po prostu ludzie - przeszkoleni i elitarni, ale nadal ludize. Nie było tak, żę w shady sands mają 30, a w the hub 100... Zabicie kapłana w katedrze było takie samo jak żebraka w Shady... bo niby dlaczego miałoby być trudniejsze?
Logan
Może po prostu jedynka ma w sobie to "coś" jest pierwsza dziewicza i po prostu najlepsza.
A co do dwójki? Cały klimat zepsuły konflikty polityczne.
Kamil
Bo naukowcy z Enklawy zrobili sobie wszczepu zwiększające HP wink.gif No dobra tu jestem w stanie się z Tobą zgodzić, ale jeśli chodzi o Raidersów będę trzymał się swojego smile.gif

CYTAT
W F2 lokacje ujawniają się po kolei tak jak trzeba - Klamath, Den, Redding, Modoc, Vault City, Gecko, New Reno i Broken Hills, NCR i Vault 15, Vault 13, Military Base, San francisko i koniec...


Hehe to i Twoją ja tutaj obalę ;] U mnie ciąg miast zgadza się tylko do Den. Potem poszedłem do New Reno (zresztą zawszę tak robię jak gram), bo tam jest łatwo o robotę, broń i inne dobra. No i właśnie NR traktuję jako bazę wypadową. Z tamtąd to już gdzie mnie nogi poniosą. Jak pamiętam za pierwszym razem z tamtąd poszedłem do Vault City, potem do NCR i dalej niepamiętam.

A więc mit obalony wink.gif
Logan
Ja bym jeszcze tego mitu nie obalał. Jakby wszystko było dobrze poukładane to szeryf w Redding nie odmawiałby nam roboty kiedy zawitamy do miasta za wcześnie. Poza tym skąd on może wiedzieć jakie mamy doświadczenie. W jedynce taka sytuacja nie miała miejsca.
Kamil
Nigdy mi się to nie zdażyło. Więc dla mnie mit obalony.
Michajlo
CYTAT (Logan @ 21-09-2005, 12:51)
Poza tym skąd on może wiedzieć jakie mamy doświadczenie. W jedynce taka sytuacja nie miała miejsca.

Nie zdarzyła się? A farmer w Hubie, którego napadły zbiry? Jak jesteś na pierwszym poziomie to powie ci, że potrzeba ci więcej doświadczenia. Więc trzeba sobie więcej postrzelać bandit.gif .
Mef
Żeby dolać trochę świeżej oliwy do ognia zażartej dysputy ( tongue.gif )...

Dwójka straciła 1000 punktów klimatyczności za zrezygnowanie z magicznego Klawisza 'Tell Me About'. Każdy Talking Head ( i nie tylko ) miał w jedynce odpowiedzi na mnóstwo pytań, czasem nawet zaskakujących, często zabawnych itp. W dwójce większość 'Głów' służy jedynie za 'questodawców' i 'informacje turystyczną', pomijając fakt, że pozbawieni zostali praktycznie 'Reakcji', która w jedynce dopracowana była świetnie.

The End
daviduzz
CYTAT (Mef @ 03-10-2005, 20:34)
Żeby dolać trochę świeżej oliwy do ognia zażartej dysputy ( tongue.gif )...

Dwójka straciła 1000 punktów klimatyczności za zrezygnowanie z magicznego Klawisza 'Tell Me About'. Każdy Talking Head ( i nie tylko ) miał w jedynce odpowiedzi na mnóstwo pytań, czasem nawet zaskakujących, często zabawnych itp. W dwójce większość 'Głów' służy jedynie za 'questodawców' i 'informacje turystyczną', pomijając fakt, że pozbawieni zostali praktycznie 'Reakcji', która w jedynce dopracowana była świetnie.

The End

Prawda, prawda. "Tell me about" było bardzo fajne - wprowadzało wiele informacji, często niezwiązanych z questami, ale urozmicających świat gry (przypominam sobie rozmowę z strażnikiem w Shady Sands na temat klanów bandyckich). Często też informacje te pomagały w questach. Wywalenie tego przycisku z Falla 2 było wielkim błędem.
Na otarcie łez Black Isle wprowadziło magiczny przycisk TAKE ALL. Zastanawiam się, jak w pierwszym Falloucie tego mogło nie być.
Eraserhead
radioactive.gif Ograniczenie czasowe tworzy niesamowity klimat. Szczególnie jak grasz pierwszy raz... radioactive.gif
Logan
Ograniczenia czasowe? Jestem ciekaw czy kiedykolwiek udało się komuś niezdążyć z waterchip do V13. Nawet bez dokupowania wody w Hub zawsze zostawało mi na to mnóstwo czasu.
daviduzz
CYTAT (Logan @ 25-10-2005, 13:08)
Ograniczenia czasowe? Jestem ciekaw czy kiedykolwiek udało się komuś niezdążyć z waterchip do V13. Nawet bez dokupowania wody w Hub zawsze zostawało mi na to mnóstwo czasu.

Niby tak, ale i tak limit czasowy motywuje. Gdy widzisz te sławną karteczkę przyczepioną do PipBoya (BTW dziwne, że się nie oderwała smile.gif) z ilością dni, które wytrzyma Vault, to czujesz, że trzeba się spieszyć.
Barney
Co do tego braku lokacji typu The Glow w F2 sie zgadzam , pozatym w F2 nie ma miejsca gdzie Rad-X bylby w ogóle potrzebny sad.gif
imperator
Jeżeli chodzi o limit czasowy to sprawa nie jest wcale taka prosta. Kiedyś jak grałem 1 raz w F1 i nie wiedziałem za bardzo gdzie iść a moja znajomość angielskiego była na niskim poziomie (nie było żadnych polskich wersji), to zabrakło mi czasu. Ale wracając do tematu to jedynka ma lepszy klimat ze względu na to co już wyżej zostało napisane ale mi się podoba klimat w podziemiach katedry. Jest jakoś tak horrorowo. Pamiętam, że grałem o 1 w nocy i było naprawdę loozacko.
Buddy
Linia czasu w F1, moim zdaniem, motywowała do jak najszybszego ukończenia gry, gdyż zbytnia opieszałość powodowała niezbyt szczęśliwe zakończenia dla niektórych społeczności. A to mutanci dotarli do Hub i go zniszczyli, a to do Shandy Sands, a to wybili Dzieci Katedry. Przyznam się, że (raz któryś) po takim zakończeniu gry poczułem się trochę nieswojo i od tamtej pory zasuwam ile wlezie tongue.gif !!!

W F2 o czasie można zupełnie zapomnieć, mimo to gdy w nie gram również próbuję ukończyć je w miarę sensownym czasie, tak jakby Enklawa rzeczywiście miała zlikwidować ziomali z Arroyo i Vault 13. Zapewniam, że taki bodziec dodaje satysfakcji z gry smile.gif !!!
Hartigan
Jak dla mnie jedynka byla o wiele ciekawsza. Fabula niezwykle oryginalna, wszystko -jak to ktos tu wczesniej powiedzial- nowe, a swiat skonstruowany w taki sposob, ze nie mogl sie nie podobac. Mialo sie wrazenie dopiero co zakonczonej wojny, wyraznie widoczne byly skutki wybuchu. Od tego wszystko się zaczęło: radioaktywne Ghoule, Deathclawy etc. I chociaz bledow nie brakowalo, to jednak w czesc pierwsza grac lubie bardziej. W Fo2 niezbyt mi pasowala ta cala historia z prymitywna wioska, plemieniami, "swietym GECKiem" i glownym bohaterem - dzikusem. Vault 13 byl jednak bardziej interesujacy.
  • Klimat przede wszystkim. Fabula nie jest strasznie skomplikowana, ale to raczej zaleta: nie musisz sie martwic o cale mnostwo watkow pobocznych, zadania wykonujesz "po drodze" (choc i tak nie wszystkie musisz).
  • Wspominal ktos o intrze? Tak klimatycznej wstawki nie widzialem chyba nigdzie indziej.
  • Nieliniowosc? Hmm... no tak. Niby masz na poczatku powiedziane, gdzie powinienes isc i w jakiej kolejnosci odwiedzac pierwsze piec miast, pozniej jednak decydujesz sam co wazniejsze. Od ciebie zalezy czy najpierw usuniesz baze supermutantow, czy katedre i kiedy doniesiesz water chip.
  • Wyposazenie. Nie podoba mi sie pomysl, z wprowadzeniem prawdziwej broni w Fo2, (o FoT nie wspominajac, to bylo juz przegiecie). W jedynce tego nie bylo, a wyjatkowo stare / dziwaczne uzbrojenie wystepowalo raczej rzadko. Dla przykladu: cudownie zachowany 9mm Mauser u Gizmo i Alien Blaster - random encounter z rozbitym spodkiem. Kto w XXIII wieku bedzie uzywal takiego badziewia, jak np. FN FAL?
  • Bron szanowalo sie o wiele bardziej, niz w sequelu. Nie bylo tego wiele, uzywales tej, ktora miales akurat pod reka. W Fo2 wybor jest az za duzy.
  • Podobnie z pancerzami. W Fo2 Power Armor (tradycyjny) jest potraktowany "po macoszemu" (chociaz, jak na moj gust wyglada ladniej) i praktycznie nieprzydatny (zaraz i tak zdobywa sie APA). A w oryginale byly tylko dwie takie (nie mogles ich kupic, jedynie zdobyc w BoS) i bylo fajnie.
    Wprawdzie jezeli grasz juz troche, nieprzydatne okazuja sie Leather Armor i Metal Armor. Na poczatku gry mozna odwiedzic Raiders, odwiedzic pierwszy namiot i uzyskac dostep do skorzanego pancerza. Z kolei Combat Armor mozna kupic u Jacoba w Hub za wczesniej systematycznie kradzione pieniadze (w samym Shady Sands jest kilkaset kapsli)
  • Lepsze lokacje, bardziej... klimatycznie (znów to słowo), o bardziej wyrazistej atmosferze. Vault 12, tj. podziemia Necropolis - atmosfera jak z horroru, szczególnie te sterczące niemo ghoule, The Glow - także niesamowite wrażenia, czy chociaż zniszczony Vault 15 z wielkimi, zmutowanymi szczurami w środku. Kocham tą elektroniczno-biologiczną mieszankę. Te miejsca pamięta się przez lata!
  • Brotherhood of Steel! Szkoda, ze nie mozna bylo zdobywac rang (tak jak w FoT), bylo by wiecej questow... Ale jak milo sie poczulem, grajac pierwszy raz: "cholera, to te cwaniaki, ktore zabijaja kolesia w intrze".
  • Na koniec moge jeszcze dodac: wiecej "gadajacych glow" i wieksza roznorodnosc wsrod postaci. Wreszcie o WIELE LEPSZA grafika. Czy tylko mnie wnerwiaja sterylne i niezbyt pasujace do reszty sprite'y z Fo2? Psuje to klimat.
Uff! ...a to i tak nie wszystko...
Zocik
Ja sie w sumie tylko na braku kapsli zawiodlem.

Nie macie wrazenia, ze wiekszosc ludzi marudzi jakto kiedys bylo fajnie, a teraz jest ZLE i takie tam?
Hartigan
CYTAT (Zocik @ 11-12-2005, 02:06)
Nie macie wrazenia, ze wiekszosc ludzi marudzi jakto kiedys bylo fajnie, a teraz jest ZLE i takie tam?

Sentyment?
Vermin
CYTAT
Od ciebie zalezy czy najpierw usuniesz baze supermutantow, czy katedre i kiedy doniesiesz water chip.


Jesli w ogole biggrin.gif

CYTAT
Brotherhood of Steel! Szkoda, ze nie mozna bylo zdobywac rang (tak jak w FoT), bylo by wiecej questow... Ale jak milo sie poczulem, grajac pierwszy raz: "cholera, to te cwaniaki, ktore zabijaja kolesia w intrze".


Niekoniecznie. PW T-51b powstal dla armii. A to ona dokonuje aneksji Kanady i pacyfikuje ulice w przypadku zamieszek (vide -> intro). BoS to tylko skupisko zbuntowanej kadry wojskowej i ich potomkow, ktore powstalo zdaje sie juz po wojnie.
Hartigan
CYTAT (Vermin @ 12-12-2005, 14:41)
CYTAT
Brotherhood of Steel! Szkoda, ze nie mozna bylo zdobywac rang (tak jak w FoT), bylo by wiecej questow... Ale jak milo sie poczulem, grajac pierwszy raz: "cholera, to te cwaniaki, ktore zabijaja kolesia w intrze".


Niekoniecznie. PW T-51b powstal dla armii. A to ona dokonuje aneksji Kanady i pacyfikuje ulice w przypadku zamieszek (vide -> intro). BoS to tylko skupisko zbuntowanej kadry wojskowej i ich potomkow, ktore powstalo zdaje sie juz po wojnie.

Ale de facto, jedyne istniejące PA w Fo1 mozna znalezc wlasnie w BoS.
Tadziomencel
Ja tam bardziej wolę klimat dwójki (pewnie dlatego że to w nią grałem najpierw-bardzo fajnie było odkrywać jak to doszło do tego co się już zna smile.gif )
Ale ogólnie jedynka ma inny klimat na który głównie wpływają:
Ograniczenie czasowe
Pewien szok wywołany wyjściem z krypty na pustkowia ( ijeszcze nie wiedza mieszkańców pustkowia o życiu w Krypcie i o samych Kryptach vide wypowiedź Kiliana - "... ta a może jeszcze w dzieciństwie twoim kojcem był sejf?? "
Oczywiście fabuła (MISTRZUNIO biggrin.gif )
Możliwość dołączenia się do Bractwa Stali i pochodzenie z Krypty - daje poczucie wyższości nad innymi z Pustkowia
Odkrywanie całej mrocznej historii i mrocznej fabuły- zwłaszcza w takich miejscach jak Błysk - The Glow
No i wiele wiele innych ale te w największym moim zdaniem stopniu.
CJRed4
Mnie się wydaje (ale tylko wydaje) że w F2 jest za dużo bajerów co czyni grę jak to mój kolega określił "simsowatą" . Moim zdaniem skromnym zawsze pierwsze części są bardziej klimatyczne od sequeli. Albo we większości przypadków. Jedynka fajnie się zaczyna... połączenie techniki i postapokaliptyczna otoczka dają dla mnie ten niesamowity klimat. F2 zaczyna choć ma wielu fanów i ich szanuje ale mnie jakoś 2 nie kręci. Wole F1. Bez obrazy ofkoz smile.gif
Pieluch
mimo ze ten temat byl dawno to i tak sie tu wypowiem oba fallouty dobre ale 2 zdecydowanie lepsze chociaz cos powoduje ze w f1 gram czesciej ;] f1 na hardzie i tak jest zdecydowanie za latwyw ciagu godzinki zabijam juz all robactwo w vault15 misje z cienistych piaskow tez zrobione i chani rozwaleni czyli po godzinie mam juz metalowy pancerz i deserta nastepne 3 godz spedzam w zlomowie ( robie all ) i w hubie tez zrobione all - przy okazji zawsze jade karawana do gruzow i wynajmuje kajte i zabijam christphera - czyli mam jego pancerz wojskowy i snajperke nastepnie jeszcze wyruszam do bractwa po zadanie i do nekropolis po hydroprocesor zorbie all w vault13 ide do balsku tam bedzie najlepsza bron w grze ( plazmowka ktora mozna ulepszyc ) ide do bracta tam wykonuje operacje pancerz wspomagany mam potem ide do gruzow bije do 15 lvl na szponach pomagam ostrzom przy zdobyciu adytum miles i smitty ulepszaja mi pancerz i bron i nastepnie tylko niszcze katedre i baze wojkowa ;] wlasciwie napisalem tu mini solucje ale chodzi mi o to ze nie dalo by rade tak opisac f2 jest o wile bardziej rozbudowany ma lepszy klimat wiecej sie spotyka wrogow bo w f1 praktycznie tylko szczuty, kretoszczury, radioskorpiony lub bandytow reszte bardzo sporadycznie chyba ze mutantow przy bazie wojsowej w f2 jest tego masa i naprawde majac najlepsze rzeczy wraz z ekipa mozna byla czasem zginac w f1 tego nie bylo po prostu banal w f2 naprawde sie cieszylem z kazdej zdobytej broni i pancerza bowiem wiedziaelm ze mi staryczy na sporo czesc gry
wniosek: oba fallouty sa wspaniale ale f1 jest zdecydowani krotszy przez co dla mnie to juz jest schema co zrobic po kolei identycznie jest u mnie z gothic1 gothic2 noc kruka czy f2 sa zdecydowanie dluzsze i nie da rady juz schematow stosowac a nawet jesli te schematy twaja zdecydowanie dluzej;]
Vestrit
CYTAT (Hartigan @ 10-12-2005, 22:39)
[*] Lepsze lokacje, bardziej... klimatycznie (znów to słowo), o bardziej wyrazistej atmosferze. Vault 12, tj. podziemia Necropolis - atmosfera jak z horroru, szczególnie te sterczące niemo ghoule, The Glow - także niesamowite wrażenia, czy chociaż zniszczony Vault 15 z wielkimi, zmutowanymi szczurami w środku. Kocham tą elektroniczno-biologiczną mieszankę. Te miejsca pamięta się przez lata!

bez przesady, stanę w obronie drugiej części:również są klimatyczne lokacje (choćby Toxic Caves czy Sierra Army Depot - miałem gęsią skórkę jak byłem w tym miejscu wink.gif
Może faktycznie część miast (NCR lub Broken Hills straciło trochę na "brudzie" ale przecież rzecz dzieje się jakieś 80 lat po zakończeniu części pierwszej. Świat idzie do przodu wink.gif Wszystkiego więcej itp
CJRed4
A może to decyduje, że jest to praktycznie pierwszy RPG postapo ? (nie licząc Wasteland)
Mef
Pomijając wszystko powiedziane poprzednio - w dwójce ku**ica mnie chwyta z questami "międzymiastowymi", kiedy trzeba brnąć przez niekończące się ilości encounterów, żeby na koniec dostać lichą ilość expa. W jedynce takiego ścierwa głupiego nie zrobili i dobrze bo mnie to tylko irytuje i zniechęca. Dwójka jest dla mnie uosobieniem idiotycznej maksymy rynku gier RPG pt. "long playtime", kiedy twórcy robią produkt (Dwójka to dla mnie produkt) na np. 100 godzin z czego połowa tego czasu to pitolenie w bambus...
Pieluch
hmm z jednej strony masz tez racje mef ale to dzieki temu akurat mi sie bardziej podoba 2 natomiast taka sytuacja jest w gothic 2 ze trzeba za duzo chodzic i gra sie robi nudniejsza w gothic1 nie ma czegos takiego i jest bardziej interesujaca ale mnie to odrzuca w gothicu w falloucie wrecz mnie bardziej przyciaga pzdr
CJRed4
No może sprawa ma sięjak z Red Alert 1 i Red Alert 2... Jedynka bardziej klimatyczna i wogóle..ale dwójka daje większe możliwośći.nie chodzi mi tu tylko o gre, ale głównie o modowanie...
Mef
Wracając do tematu rosnących HP wraz z oddalaniem się od Arroyo - jest to dla mnie czysty kretynizm. Pomijając fakt, że jest to próba wymuszenia na graczu kolejności przechodzenia lokacji (nieudana jak wiemy, bo zostawiono potężne dziury w tym wszystkim - np. PA mkII można sobie po prostu zabrać z lockera i odejść... ack.gif ), to skąd tyle HP??? Ktoś próbował tłumaczyć, że niby ci ludzie mają więcej doświadzenia itp. - ale znaczyło by to, że - każdy żołdak Enklawy ma level 20-30; nasz bohater musi zatłuc setki ludzi i potworów na taki level a liczba Enklawowców jest nieskończona (w grze) - czyżby wymordowali "ręcznie" całe miliony? Kto by wtedy chodził po wastelandzie? I to jeszcze jedna zaleta Jedynki (zaleta dotycząca realizmu) mianowicie; liczba spotkań losowych jest ograniczona nie tylko tym, że są one rzdaasze ele też faktem limitu czasowego - dzięki temu nie dochodzi do paranoi takiej, że podczas gry znajdziemy 10000 laser rifle'i czy zabijemy 10000 luda...

Pozatym ktoś wspomniał, że jedynka jest "łatwa" (jeśli chodzi o walki) i owszem jest ale dzięki temu nie marnujemy goodzin na expowanie po wildernesie, żeby móc ubić tudniejszego przeciwnika, tylko cieszymy się ciągłym rozwojem fabuły...
Przyznajcie szczerze - w dwójce w pewnym (wczesnym momencie) exp questowy robi się mizerny i każdy leci na wasteland z powerką i najwypaśniejszą giwerą, trzaskać dziesiątki tałzenów na alienach, centaurach, Szponach itp...
Sorrow
Hmm...
Ciekawe, czy dałoby się to naprawić...
CORAX
CYTAT (Mef)
Przyznajcie szczerze - w dwójce w pewnym (wczesnym momencie) exp questowy robi się mizerny i każdy leci na wasteland z powerką i najwypaśniejszą giwerą, trzaskać dziesiątki tałzenów na alienach, centaurach, Szponach itp...

Eee tam, nigdy w życiu tongue.gif

Klimat jedynki jest faktycznie lepszy od dwójki, jest jakoś mroczniej (nie mam na myśli gammy, lol), bardziej ponuro, tudzież interesująco. Kiedy pierwszy raz dotarłem do Junktown, byłem zachwycony, to było coś niesamowitego.
Sorrow
Dwójka jest strasznie swojska. W zasadzie, to świat się już podnosi z katastrofy i jest to też jakiś klimat.

Według mnie głównym problemem w dwójce jest psucie kanonu - New Reno, broń z naszego świata, nadmiar nowoczesnej technologii, przesadzeni npece, itd.
Pieluch
ej dzis przeszedlem znow fallouta - smiech na sali nawet niewiedziaelm ze sie tak dalo poniewaz 1st raz tak zagraelm trwalo to 1,5 godz - poszedlem po iana do cienistych piskow do tamtego rolnika i wypytalem all od katariny nastepnie poszedlem do zlomowa tam all zrobilem tylko nie bralem psa bo by przeszkadzal - nastepnie do bractwa po misje w blasku tam tez sie udalem wziolem dysk i do bractwa - tam wziolem dysk o autopsje mutantow i do lekarki zeby z promieniowania mnie uleczyla bo nie mialem srodkow dariacyjnych - teraz do gruzow do dzieci katedry zeby wziac jeden habit poszedlem do katedry do morfeusza on mnie do mistrza zaprowadzil - przekonaelm go ze idea jego nie wypali ucieklem ide do bazy wojskowej ( okrezna droga zeby nie spotkac patroli mutantow ) tam wysadzilem baze i koniec gry ;] zostalo mi na znalezienie hydroprocesora 60 dni i tak ich nie wykorzystalem bo juz byl koniec ;]

edit 18:17

hmm teraz przeszedlem f1 w 40 minut nie walczac ze szczurami ide cienistych piskow gadam z typiara , rolnikiem kupuje line biore iana - teraz do bractwa biore misje i do blasku ; biore dysk i powracam - w bractwie usuwam se promieniowanie i tasme w sprawie mutkow od vree , tera do gruzow - tam do uczniow biore habit i katedra zostawaiam iana do morfeusza i mistrza biore iana i wybuch katedry - tera do necropolis idzem do wododzalu do harego a on nas zabiera do pora gadamy z nim i mowimy ze nie wyjawimy gdzie jest krypta a on "zobaczymy" i chce nas uderzyc zwiewamy do kompow , uruchamiamy cicha destrukcje zwiewamy przy okazji sciemnaimy mutkom ze pracujemy dla dzieci wychodzimy z bazy i koniec gry ( ian tylko dlatego ze jak ktos nas zaatakuje my zwiewamy i zeby na nim sie skupili ) pzdr
Fender
Według mnie jedynka była lepsza, bo:

- deathclawy nie były mięsem armatnim do nabijania expków, a prawdziwymi maszynami do zabijania. Stawiajac im czoła walczyło się niemalże z legendą(i to wyjątkowo silną). Inne stwory podobnie.

- bronie były skuteczniejsze, w 2 częścia uzbrojenia zadawało się mizerne obrażenia(np mingun zwykły), co było tyle absurdalne, co irytujące.

-dobry sprzęt to same unikaty, niełatwe do zdobycia. Jak już się zdobyło te power armor, snajperkę czy turboplazmę to byłą prawdziwa radocha, bo był to sprzęt z górnej półki (np PA w sequelu to jakiś złom bez większej wartości sad.gif ).

-talking heads są bardziej interesujące

-ludzkość ledwo się zebrała po wojnie, a więc to że tylko garść ludzii żyje w jakiś kanciapach. W F2 niby jest już dobra organizacja, niby prawie każdy ma dostęp do nowoczesnej technologi, a nadal mamy tylko kilkadziesiat osob na "metropolię". Również strasznie mało poważnych instytucji. Tzw rozmach miast to porażka.

A przede wszystkim wszystko było bardziej tajemnicze - mutanci, enigmatyczny master, o którym do końca wiele nie wiedzieliśmy, glow, zniszczone krypty...
Co było lepsze - zwiedzanie podziemii katedry i tych wszystkich potworności, by na końcu spotkać mastera(i przeżyć szok), czy szwędanie się po enklawie, nudy poziom po poziomie? Prezydent wzbudził w was wielkie emocje? Może Frank Horrigan? Tylko staty miał dobre, a jego samego widzieliśmy już wczesniej kilka razy więcej. Master przebija obydwu, a jego podwładni dopełniają obrazu(przesłuchanie u pułkownika hehe).
Ale żeby było sprawiedliwe - choć jedynka jest klimatyczniejsza, to dwójka jest większa i lepiej dopracowana. No i w obydwie części grało się dobrze. Nie musimy zaraz osądzać która jest lepsza od drugiej, bo obydwie zasługują na uznanie.
Vault Dweller
Owszem, jedynka klimatyczniejsza- zgodzę się.

Po pierwsze, wychodzimy z krypty i przeszukujemy trupa- to znaczy, że wysłali już kogoś wcześniej i nie przeżył (pomijam tu kwestię Taliusa z Boneyard), mamy problemy z dostaniem się do schronu, bo komputer jest kaputt- no cóż, psuje się, bijemy szczury, wychodzimy (wrażenie na mnie zrobił tekst, że pierwszy raz w życiu widzimy światło słoneczne), wracamy, można wejść. Robimy parę mniejszych, ale ważnych questów- jak np. uspokojenie zbuntowanych mieszkańców czy złapanie złodzieja wody, przeszukujemy szafki i, przy odrobinie szczęścia, zbrojownię. Wychodzimy ze schronu, idziemy do V15, napotykamy po drodze miasto. No niby w FO2 to się też zdarzyło (Modoc w drodze z Den do VC), ale to już raczej nie było to...

Mapa świata jest DUŻO lepsza niż w Falloucie 2- lepiej są przedstawione góry, miasta (tu przynajmniej WIDAĆ jakie duże było L.A. czy Bakersfield- gdzie to mamy w FO2?), czarne miejsca pokryte pyłem (okolice The Glow) ze strumieniami lawy, białe pustynie...

Przy wchodzeniu do nowych lokacji wszędzie mamy komunikat powitalny, to samo się tyczy różnych pomieszczeń (np. w schronach). W dwójce- w odniesieniu do pomieszczeń dzieje się tak tylko czasami, np. w Broken Hills przy domu Erica (dom jest otoczony muchami, a po zwiększeniu dostawy prądu- mamy dużo mniej much niż wcześniej), Przy próbie zbadania jakiegoś przedmiotu, np. kupki kamieni czy drzwi, ZAWSZE pojawia się jakiś opis- a w FO2 co? "You see nothing out of an ordinary". Wszystko takie zwyczajne...

Poza tym przypadkowe spotkania nie polegają na naparzaniu się np. radskorpionów z braminami, tylko np. dostajemy w głowę spadającym kamieniem (gdzie to jest w FO2??), musimy sobie poszukać wody na pustyni bo "zapomniało się" nam flaszki ze schronu i jesteśmy spragnieni, napotykamy samotnego Deathclawa lub martwego podróżnika...

No i w Jedynce mamy więcej gadających głów, zarówno "bezwzględnie", jak i w przeliczeniu na ilość zamieszkanych lokacji. Przycisk "Tell me about" też był całkiem fajnym rozwiązaniem ("I am a Master. I don't have to answer to you!" wink.gif), poza tym rzadko kiedy musieliśmy się uganiać setki kilometrów by zrobić jakiegoś questa.
dogmeat
F1 ma lepszą fabułę. W dwójce wyglądało to dość banalnie jak w Enklawie znajdował się "punkt kulminacyjny", pokonujemy Franka - swego rodzaju "bossa"(infantylizm). W jedynce wędrujemy po caej mapie(Brotherhood-> Glow-> Cathedral-> Military Base) i sprawia to wrażenie prowadzenia prawdziwej wojny z mutantami. Również zaletą jest trudniejsza dostępność do broni i zbroi.
Z kolei to, w czym FO2 jest lepsze od FO1 to ilość pobocznych questów. W jedynce są dwa, góra trzy questy na miasto, zaś w drugiej części conajmniej kilka (w New Reno aż 13). Również miast jest więcej. Jest też więcej NPC-ów których można przyłączyć i więcej rodzajów broni i zbroi.
Tak więc każda z części ma swoje wady i zalety. Miejmy tylko nadzieję, że w Falloucie3 zobaczymy więcej zalet.

EDIT Teraz to zauważyłem:
CYTAT (Pieluch)
tylko nie brałem psa bo by przeszkadzał

JAK ŚMIESZ! DOGMEAT TO NAJLEPSZY NPC W GRZE! TO CZYSTA HEREZJA! chair.gif chair.gif chair.gif chair.gif chair.gif chair.gif
Horigan
Witam, na wstępie chciałem powiedzieć, ze ciesze sie iz wreszcie znalazłem się na konkretnym forum mojej ukochanej gry, bardzo mi się tu podoba i licze na owocną wymiane poglądów smile.gif .

Macie racje, fallout jedynka był lepszy pod względem klimatu - potrafił nieźle zaskoczyć , zaszokować , rozbawić...dwójeczka już to nie ten blask happy.gif , ale przecież zawsze pierwsza część to pierwsza część, filmy czy gry.W pierwszej części twórcy mieli większe pole manewru, bo wszystko było nowe.Mówcie co chcecie, a mi się tam w dwójeczke grało bardzo sympatycznie, też coś miłego mieć taką ''napakowaną'' postać biggrin.gif .W dwójeczce za to wprowadzili wiele ''kosmetycznych'' poprawek, które znacznie umilały i ułatwiały zabawe.Mi sie w dwójce podobało Nowe Reno, i te gruzy bazy mutanów znanej nam już z jedyneczki smile.gif , głupie za to były dla mnie alieny huh.gif , jakoś mi one nie przypadły do gustu.

Pozdrawiam wink.gif .
dogmeat
Jeśli chodzi o dwójkę to jej główną zaletą w porównaniu do jedynki jest to że jest dłuższa - więcej miejsc i co za tym idzie więcej questów. Pozatym mamy większą dowolność jeśli chodzi o styl w jaki ukończymy grę. Wyjaśnia też wiele spraw jeśli chodzi o historię Fallouta. Jeśli chodzi o jedynkę to ma lepszą mapę świata i lepszy klimat: bardziej tajemniczy, np. jeśli chodzi o deathclawy, albo samego mastera.
Gonzo
Musze napisac swoja opinnie! Ale zrobie to za tydzien, kiedy wreszcie przysla mi Fallouta1 i przejde go przynajmniej dwa razy...! jednak narazie nie moge sie zgodzic z wiekszoscia wypowiedzi mimo to, ze FO1 przeszedlem tylko jeden raz, a FO2 dwanascie razy. Nie mam nic do zarzucenia w kwestji klimatu drugiej czesci gry Fallout! Bylo to dawno ale FO1 niczym mnie nie zachwycil i uwazalem, ze FO1 jest gra niewiele ciekawsza od zwyklej, przecietnej, szarej gry jednak po tym co przeczytalem na Shamo i innych stronach o Falloucie1 jestem zmotywowany do ponownego przejscia tego "kultowego" RPG i rozwazenia mojej oceny FO1
Kit
Świat F1 jest według mnie bardziej wyniszczony i zdegenerowany i mieszkańców którzy prubują go jakos sobie polepszyc, nie kładzie az takiego nacisku na expienie postacią, Szpony Śmierci sa naprawde Groźne! to samo mutanci nawet w puźniejszych etapach, ludzie boją sie nas kiedy chcemy porozmawiec z bronią w ręku. Nie ma duzego wyboru w broniach co według mnie jest zaletą w porównaniu z 2. Czuje! się moc danej broni, i ten BLASK / GLOW jak i POWER ARMOR
Chaos
Zgadzam się z przedmówcą. Jedynie mi w F1 dzikusów brakuje biggrin.gif
This is a "lo-fi" version of our main content. To view the full version with more information, formatting and images, please click here.
Invision Power Board © 2001-2019 Invision Power Services, Inc.